
Powstanie Warszawskie. Kojarzymy je z 1 sierpnia, z chwilą, w której wybuchło, chwil triumfu, z chwilą szczególnej majówki, która skończyła się po kilku dniach… Powstanie jako triumf i tragedia, nigdy nie kojarzone było z codzienną tragedią, smrodem gnijących w sierpniowym upale, ciał ludzkich, głodem i stałym poczuciem zagrożenia. Każdy dzień po 1 sierpnia to dzień wielkich tragedii ludzkich i tych olbrzymich tragedii narodowych, o których jakoś nie chcemy pamiętać….
REKLAMA
Od wielu lat patrzę na Powstanie z perspektywy 16 sierpnia. Smutna to rocznica. 16 sierpnia 1944 zginął w walce Tadeusz Gajcy, nadzieja polskiej poezji i jej zaprzepaszczona, stracona przyszłość. Tego dnia zastanawiam się nad sensem Powstania, nad tragedią Stolicy, która ułatwiła skomunizowanie Polski. Tego dnia marzę o antywojennym filmie, filmie pokazującym tragizm Powstania, męstwa żołnierzy walczących na barykadach stolicy i męczeństwa mieszkańców Warszawy. Marzę o filmie, po którym widzowie będą chcieli budować Polskę a nie ginąć za nią, o filmie, po którym nikomu nie przyjdzie do głowy, by parodiować Powstańców, czy kraść ich rocznicę do zaznaczenia swojej obecności na scenie politycznej.
Scenariuszem do takiego filmu mogły być powstańcze dzieje Jerzego Ciszewskiego. Podchorąży, żołnierz podziemia nie ma złudzeń co do szans Powstania. Plany walk nocnych zmienione w ostatniej chwili, lekceważenie danych wywiadowczych i dziecięce złudzenia o szansie na zmiękczenie serc aliantów. To musiało skończyć się tragedią i wielu szeregowych żołnierzy podziemia o tym wiedziało. Mimo tej wiedzy postanowili karnie spełnić żołnierski obowiązek, obowiązek daniny krwi, wykonania rozkazu, nawet z narażeniem własnego życia. Ciszewski wykonuje swój obowiąze w sposób wzorowy. Zniszczona pantera, strącony niemiecki stukas, wielu zastrzelonych żołnierzy niemieckich, ciężkie rany i odznaczenia za walkę. Ten telegraficzny skrót powstańczych dni nie oddaje całego tragizmu opisanej historii. Powstanie bowiem to nie tylko walka. Mordowanie ludności cywilnej, bestialstwo przestępców z brygady Dirlewangera, zabawy niemieckich lotników i równanie zabudowań stolicy z ziemią. Czy można przedstawić to inscenizacją? Czy film w rodzaju Miasta 44 jest w stanie oddać klimat tamtych dni? Czy cokolwiek może przybliżyć nam 60 dni walki i olbrzymiej tragedii?
Poznajmy może Powstanie takim jakie było w losach Jerzego Ciszewskiego, a na pewno już nie powiemy, iż pamiętamy Powstanie Warszawskie. Choćby przez zwykły szacunek.
