
Bywa, że chcemy wymazać przeszłość. Jest bolesna, więc ją odrzucamy. By nie cierpieć, by zyskać ułudę spokoju. Przeszłość powraca jednak w najmniej spodziewanym momencie, by gryźć i kąsać, póki sami, swą opowieścią, jej nie pokonamy.
REKLAMA
Krótka notatka prasowa o obsunięciu ziemi na klifie w małej nadmorskiej miejscowości i koszmarnym odkryciu w starym, zawalonym domu stają się przyczynkiem do wspomnień dni, o których chciałoby się nie myśleć. Te wspomnienia to coroczny, wielkanocny wyjazd na wybrzeże, do Pustek, swoista pielgrzymka by znaleźć uzdrowienie niemowy. Pielgrzymka, bo oprócz rodziny narratora, udaje się w nią również miejscowy ksiądz i zaprzyjaźnione małżeństwo.
Doprawdy, dziwne to towarzystwo i dziwnie się zachowuje. Przedstawiciele zlaicyzowanego społeczeństwa będą czytali ich codzienne zwyczaje i przekonania z takim samym zaciekawieniem, a jednocześnie zgorszeniem, jakby czytali o codzienności mieszkańców Afganistanu. Według tej rodziny osoba księdza stoi ponad zwykłym człowiekiem. Modły księdza są ważniejsze od modłów szarego człowieka, jego słowo jest ostateczne, zaś myśl o tym, iż mogłaby przyjść mu do głowy myśl zwątpienia jest absurdalna niczym ta, że słońc wzejść może na zachodzie. W tym kręgu uważa się, iż cud sprawić może wypicie wody święconej, woda ta ma sprawić, iż niemowa zacznie mówić.
Ale nawet w takiej rodzinie i w nadmorskich Pustkach dzieci nie przestają być dziećmi. Nie przestają popadać w kłopoty, nie przestają się interesować tym, co jest dla nich niebezpieczne. I przez swoją dziecięcość nabierają doświadczenia, którego każdy ojciec chciałby oszczędzić własnemu dziecku. Koszmar naznaczy ich na całe życie, jednocześnie dojrzewają i wiele spraw widzą zupełnie inaczej. Pustko to dla nich początek drogi w kierunku nowego życia i nowego świata.
Dalsza opowieść, bez zdradzania fabuły jest niemożliwa. Dodam tylko, że od pierwszej strony czytelnik gładko wchodzi w narrację powieści. Gdzieś zostaliśmy oszukani, tak będzie myśleć sobie czytelnik. I ma rację, obiecuje się mu horror, a tu otrzymuje świetnie napisaną książkę obyczajową, książkę o fanatyzmie religijnym, o religii i zwątpieniu, o szukaniu szczęścia, równowagi, o strachu i radości, o odpowiedzialności i o dzieciństwie, które tak często jest przekleństwem.
Ale przecież takie "oszustwo" złościć nas nie będzie...
