Konstanty Ildefons Gałczyński
Notatnik z Altengrabow
Konstanty Ildefons Gałczyński Notatnik z Altengrabow Prószyński i S-ka

Oto gratka dla bibliofilów. Osobiste notatki jeńca wojennego numer 5700 osadzonego w obozie w Altengrabow koło Magdeburga…. Cóż jeszcze można dodać?

REKLAMA
Ciężka praca, ubogie jedzenie, tęsknota za rodzinnym domem, przyjaciółmi i krajem ojczystym. Niemożność wykonywania własnego zawodu i to paraliżujące uczucie bezsilności. Kiedy dodamy do tego butę obozowych strażników, druty, brak intymności w wieloosobowym baraku, otrzymamy rzeczywistość obozu jenieckiego. Ta rzeczywistość znana jest polskiemu czytelnikowi z powojennych relacji jeńców wojennych. Pisane po latach, nie oddawały jednak klimatu codzienności jenieckiej, tej przygnębiającej, bo przeżywanej bez perspektywy rychłej zmiany. Nic dziwnego, czas zaciera te najbardziej negatywne odczucia, pozostawiając w pamięci uładzony obraz niezłomnego, cierpiącego za ojczyznę jeńca.
Notatnik jeńca wojennego numer 5700 przedstawia zupełnie inną perspektywę. Mamy w nim opisaną codzienność Gałczyńskiego z kilku miesięcy 1941 roku. Był to czas, kiedy cała Europa jęczała pod butem armii niemieckiej, a perspektywa wygrania wojny wydawała się równie odległa, jak nam skolonizowanie Marsa. Operacja Barbarossa trwała w najlepsze, armia radziecka była w odwrocie, a postanowienia Karty Atlantyckiej wydawały się być nierealnymi. Optymistów w Europie było niewielu, zwłaszcza wśród więźniów lub jeńców wojennych.
Pisanie w tej atmosferze dziennika zakrawało na swoistą mękę i tak traktował ten notatnik sam autor. Gałczyński nie planował jednak spisywania swoich przeżyć. On po prostu otrzymał zeszyt i zaczął wypełniać go swymi przemyśleniami, których streścić nie sposób. Praca, tęsknota za najbliższymi i filozoficzne dywagacje przypominające dialog dwóch osób, spisane poetyckim wręcz językiem. Czyszczący siewnik po kilku stronach zamienia się w witającego Królową Sobotę, by następnie zmienić się w modlącego mnicha. Huśtawka nastrojów poety zaczyna przygnębiać czytelnika, który wie jednocześnie, że nie oderwie się od lektury aż do ostatniej, zakończonej słowem „amen" , kartki.
A kiedy już doczyta, rozpocznie lekturę ponownie. Z fotokopii notatnika

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?