Filip Florian
Dni Króla
Filip Florian Dni Króla Wydawnictwo Amaltea

Wieczór pożegnalny w Berlinie zakończył się tak, jak powinien : na koniec wymęczone, chuderlawe ciało dentysty spoczęło wreszcie wyciągnięte w poprzek łóżka w przybytku Jedenaście Cycków, z głową wtuloną w tę największą pierś, osamotnioną, której towarzyszkę dawno temu odciął szablą jakiś pijany huzar.

REKLAMA
Książkę Filipa Floriana rozpoczyna wieczór pożegnalny skromnego berlińskiego dentysty. Józef Strauss nie marzył wcześniej ani o bogactwie, ani o zaszczytach, wiodąc życie wypełnione grzebaniem w jamach ustnych klientów i wieczorami pełnymi pijatyk i rozpusty. Nic nie wróżyło zmianie jego losu, tak więc propozycja wspólnego wyjazdu, gdzieś na obrzeże cywilizowanej Europy, złożona przez przypadkowego pacjenta, nie została przez niego uznana za realną. Bowiem i jego pacjent do tej pory marzył jedynie o awans na kapitana dragonów, mimo, że pochodził z książęcego rodu i był spokrewniony z królem Prus. Ten dzień połączył na zawsze dwóch mężczyzn, z których jeden miał porządkować sprawy księstwa aspirującego do miana królestwa, a drugi miał porządkować jamę ustną pierwszego.
Obaj nasi bohaterowie wrośli w nową ojczyznę. Jeden jako jego władca, drugi, jako przedstawiciel tworzącej się klasy średniej. Obaj potraktowali swą rolę poważnie, bez chwalenia się nią, podkreślania przeszkód, jakie stawiał przed nimi los, wykonując tylko swój obowiązek. Bo prawdziwy mężczyzna nie dorabia ideologii do swoich czynów. Obowiązek? Należy go wypełnić, po co o nim stale mówić? Czyż nie jest prawdą, że najmniejszy nawet uczynek więcej jest wart niż miliony słów? Ta zasada sprawdza się zarówno w codziennym życiu jak i na polu bitwy. Życie bowiem składa się z czynów, a po nich poznaje się nie tylko męża stanu, ale i prawdziwego mężczyznę.
Florian nakreślił wizję początków państwowości niewielkiego, ale dumnego kraju, kraju, w którym wiele było i nadal jest do zrobienia, ale kraju, którego największe bogactwo tkwi w obywatelach, choćby takich jak Józef Strauss, tworzących jego bogactwo swym codziennym życiem i poczuciem obowiązku. Bowiem Strauss jest lojalny wobec swego władcy nie tylko w czasie naprawy popsutych zębów, jest również gotów uchylić własnej kiesy, kiedy dobre imię przyszłego króla jest zagrożone, a gotów jest włożyć mundur i stanąć do walki, kiedy krajowi grozi niebezpieczeństwo. Ta opowieść zniewala od pierwszych zdań, nie należy więc rozpoczynać lektury nie mając wolnych dwóch, może trzech godzin. Przerwanie jej nie jest możliwe, a każda próba grozi dezorientacją i rozkojarzeniem.
A to świadczy o mistrzowskiej prozie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?