
Każde miasto ma taką dzielnicę, która cieszy się złą sławą. Ceny nieruchomości są tam równie niskie, co poczucie bezpieczeństwa. Nie docierają tam wycieczki, brakuje tam eleganckich kawiarni czy wytwornych restauracji. To po prostu miejsca, których należy się strzec. Miejsca, w których nie wolno głośno śmiać się i za dobre mieć ubrania….
REKLAMA
Barcelona. Drugie co do wielkości miasto w Hiszpanii i jedno z najstarszych miast europejskich, stolica Katalonii, arena wielu zmagań wojennych, wreszcie miasto, w którym ponad 17% mieszkańców to emigranci. Jedną z nich jest Matylda, Polka zajmująca sublokatorski pokoik w Ravalu. Ta dzielnica jest jedną z najstarszych dzielnic miasta, w połowie zamieszkują ją emigranci, a złą sławę zdobyła z powodu wielu domów uciech tu zlokalizowanych. Prostytutki, alfonsi, handlarze alkoholem i używkami. Tych ludzi spotkać tu można na każdym kroku. W Ravalu zatrzymują się też ludzie, którzy szukają taniego noclegu, którzy dopiero przybyli do miasta szukając lepszego życia dla siebie i swoich bliskich. Nasza bohaterka nie należy do żadnej z tych grup. To dawny korpoludek, który porzucił wyścig szczurów, by wreszcie móc żyć pełnią życia. Kobieta długo wędrowała po świecie, by na chwilę osiąść w tym mieście utrzymując się z lekcji angielskiego. Kiedy nie musi zarabiać na życie przemierza ulice Ravalu pijąc wino i poznając nowych ludzi. Rumuni i Senegalczycy, handlarze piwem i prostytutki, niespełnieni artyści i alfonsi. Takich właśnie ludzi spotyka na każdym kroku nasza bohaterka i o nich jest ta książka.
W swej debiutanckiej książce Aga Sarzyńska opisała Barcelonę jakiej nie poznamy jadąc tam z wycieczką. Żaden z przewodników nas tam nie zaprowadzi, żaden taksówkarz nie zdecyduje się na kurs w tamtym kierunku, a każdy mieszkaniec tzw. lepszych dzielnic popuka się palcem w czoło na samo wspomnienie spaceru po Revalu. Ale to właśnie tam tętni prawdziwe życie, tylko tam mieszkańcy doświadczają w pełni tych drobnych radości i wielkich smutków. W takich miejscach nie ma fałszu, bowiem szybko zostanie ono wykryte, a człowiek fałszywy szybko napiętnowany.
Przeczytałem właśnie w Wikipedii, że władze Barcelony dokładają wszelkich starań, by Reval stał się dzielnicą artystów. Zmiany te są na pewno pozytywne, ale coś z dawnej, nieco knajackiej Barcelony odejdzie w przeszłość, a turyści, już bez obaw o bezpieczeństwo, szukać będą jej dawnego, nieco mrocznego uroku.
Szkoda, że otrzymają jej podróbkę.
