O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Tea Obreht - Żona tygrysa.

wydawnictwo Drzewo babel
Przenieśmy się na chwilę na Bałkany lat dziewięćdziesiątych ubieglego wieku. Te same Bałkany, które tak wspaniale wykreował Emir Kusturica. Tylko tu spotkać można żonę tygrysa czy człowieka, który za karę stał się nieśmiertelnikiem.


Aż trudno uwierzyć, że tak dojrzała, świetnie napisana książka jest debiutem literackim dwudziestopięciolatki. Od samego początku lektury wkraczamy w świat Jugosławii, kraju którego już nie ma, który rozpadł się, bo nagle stało się istotne czy jego obywatele chodzili do kościoła, czy cerkwi lub meczetu, nagle pierwsza i ostatnia sylaba nazwiska stała się ważniejsza od zawieranych wcześniej przyjaźni, wspólnie spędzonych lat. Bo nagle ludzie zostali przekonani przez charyzmatycznych liderów, że obecność tych innych nie tylko im przeszkadza, ale nawet stanowi dla nich wyimaginowane zagrożenie. I wszyscy pamiętamy czym się to skończyło- masowymi mordami i czystkami etnicznymi. Pamiętamy też, że żadna z walczących stron nie była niewinna. Każda dopuszczała się bestialstw i tylko spierać się możemy o ich skalę. Tea Obreht wprowadza nas na Bałkany w czasie, kiedy narody dawnej Jugosławii zaczęły się uczyć pokojowego współistnienia. Kiedy ludność musiała się przyzwyczaić do granic, nowego życia. W ten świat wkracza młoda lekarka. Nieco zbuntowana, pracuje jako wolontariuszka niosąc pomoc dzieciom dotkniętym przez wojnę. Jej praca polega na stałych wyjazdach do miejsc, gdzie nie ma opieki medycznej. W czasie jednej z takich podróży dowiaduje się o śmierci swego dziadka. Dziadek był w życiu młodej lekarki kimś wyjątkowym. Nikt z jej rodziny, a nawet przyjaciół nie zajmował w jej opowieści tyle miejsca. Nawet jej pierwsza miłość zbyta została kilkoma zdaniami. Dziadek, stary lekarz i miłośnik Kiplinga był w życiu dziewczyny ważniejszy niż ojciec, matka i babcia. Był jej opiekunem, organizatorem zabaw, mentorem, w końcu zaś wyrzutem sumienia. To właśnie dziadek jest prawdziwym bohaterem „Żony tygrysa”. Człowiek nietuzinkowy – już od samego prologu czytelnik czuje do niego wielką sympatię i zazdrości dziewczynie takiego towarzysza niedzielnych spacerów. Kiedy zaś poznamy go z dwóch opowieści- tej o człowieku, który nie potrafił umrzeć i tej o dziewczynie, którą nazywano żoną tygrysa , będziemy żałować, że nie możemy usiąść koło niego, i słuchać, i zapomnieć się w słuchaniu.
Z niecierpliwością czekam na kolejne książki Tei Obreht. Widząc jak wysoko młoda pisarka ustawiła sobie poprzeczkę literacką, mamy nadzieję na kolejną ucztę duchową.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...