
Halle-Neustadt, lata siedemdziesiąte XX wieku. Ze szpitala miejskiego ktoś porywa dwójkę niemowląt. Taka sprawa w każdym innym państwie zostałaby szybko nagłośniona, ale przecież w NRD, państwie komunistycznym nie ma przestępstw kryminalnych, sprawę więc trzeba załatwić dyskretnie. Do Halle skierowana została porucznik Karin Muller.
REKLAMA
Ideolodzy komunizmu uważali, że przestępstwa związane są z biedą lub psychicznym niedostosowaniu do społeczeństwa. Przestępstwa w takim społeczeństwie nie mogły więc mieć miejsca. Wieść o takim przestępstwie, o porwaniu wywoła wstrząs nie tylko w społeczności Halle, ale i całego kraju. Milicja i Stasi muszą więc działać dyskretnie, tym bardziej, że poszlaki prowadzą w kierunku Stasi.
Mord krzyżówkowy, który przed laty wstrząsnął całym NRD wydarzył się naprawdę. To właśnie na tej historii wzorował się David Young. Autor wiernie oddał klimat wschodnich Niemiec, realia życia i strach mieszkańców, zawierając jednocześnie w książce wszystkie elementy, które znajdziemy w klasycznym kryminale. Dzielna milicjantka, której nie układa się życie prywatne, nonkonformistka o rogatej duszy prowadzi trudne śledztwo postępując wbrew narzuconym zasadom. A jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że pod pretekstem kryminału Autor chce przekazać nam coś więcej. Przeszłość, trauma jaka zostaje po trudnych decyzjach, jej konsekwencje i wreszcie przekonanie o tym, że mamy prawo do osądzania i karania innych właśnie za popełnione przed laty przestępstwa. W książce pojawiają się dwie postacie, które jak żywo pasują do aktywistów organizacji prolajferowskich, przekonanych o własnej przewadze moralnej nad innymi i zapominających, że każdy ma prawo do drugiej od życia szansy.
