
Ameryka. Rozpalała wyobraźnię wielu ludzi, którzy marzyli o przejściu drogi pucybuta przeistaczającego się w milionera. Jawiła się jako miejsce olbrzymich, nieograniczonych wręcz możliwości. Ameryka, jakże różna od tej, o której pisze Lucia Berlin.
REKLAMA
To niezwykłe opowiadania, pomyślałem kończąc lekturę. Zdanie zbyteczne, bo przecież wyszły one spod pióra niezwykłej kobiety. Trzykrotna rozwódka, matkach wychowująca czwórkę dzieci, globtroterka, która w swoim życiu przemierzyła całą Amerykę. Lucia Berlin pokazuje w swoich opowiadaniach Amerykę zwykłych ludzi, Amerykę bez opisu kraju, co też jest zrozumiałe, wszak kraj tworzą ludzie, którzy w nim mieszkają. Co ważne, opowiadania te zawierają autobiograficzne wątki, tym większe więc robią wrażenie.
Lucia Berlin, niedoceniana za życia przez szerokie grono czytelników, zyskała, dzięki temu zbiorowi opowiadań, sławę dopiero po śmierci. Ameryka oszalała na punkcie „Instrukcji..” widząc w niej swoje wierne i niczym nie skażone obicie. Każde z opowiadań ma własny język i tempo narracji wyczuwalne od pierwszych słów. Czy scenerią będzie pralnia, czy autobus, w którym sprzątaczka jedzie do pracy, lub szpital, w centrum uwagi stoi człowiek pogodzony z własnym, beznadziejnym życiem, który tak naprawdę jest egzystencją, w którym nawet na wybuch wściekłości brakuje siły, a jedynym ratunkiem bywa śmiech, nieszczery, bowiem tłumiony łzami. Czasem jednak zdarzają się drobne zwycięstwa nad losem i wtedy lektura napawa optymizmem, choć jest to krótkotrwałe uczucie.
Bowiem w życiu piękne są tylko chwile
