
W 1812 roku wielonarodowa armia pod wodzą Cesarza Francuzów ruszyła na podbój imperium rosyjskiego. Po kilku miesiącach triumfów armia ta wracała gnębiona przez trzech okrutnych wrogów – głód, mróz i kozackie podjazdy. Dwieście lat po tych wydarzeniach Sylvain Tesson francuski pisarz, dziennikarz i podróżnik wyruszył śladem Napoleona uciekającego spod Moskwy.
REKLAMA
Napoleon Bonaparte. Cesarz Francuzów, strateg, wódz zwycięskich armii. Przetasowywał dowolnie karty w grze europejskiego pokera, decydując nie tylko o granicach państw, ale też o tym, kto zasiądzie na konkretnym królewskim tronie. Jednocześnie był wielkim prawodawcą. To on stworzył zbiór praw, kodeks Napoleona, który stał się wzorem dla wielu systemów prawnych, a we Francji obowiązuje do dnia dzisiejszego. Jest więc Napoleon dla Francuzów postacią, o której powinni pamiętać, a co za tym idzie, poddawać jego czyny krytyce. Bez krytycznego spojrzenia nie sposób poznać i zrozumieć wydarzenia z historii swego kraju. I dlatego właśnie dwieście lat po tragicznej ucieczce wojsk Cesarza Francuzów, Sylvain Tesson wyruszył śladami resztek wielkiej armii.
Kultowe dla Rosjan motocykle Ural, doborowe towarzystwo i pragnienie przeżycia nowej przygody. To wystarczy, by wyruszyć zimową porą w wędrówkę trasą Moskwa-Paryż. Przeciwnikami podróżników jest zima, wprawdzie łagodniejsza niż ta w 1812, ale dalej sroga, oraz złośliwość rzeczy martwych. Motocykle Ural skonstruowano bowiem w latach trzydziestych XX wieku. Konstrukcja wzorowana na wojskowym BMW miała zapewnić użytkownikowi świadomość, iż większość drobnych napraw może on wykonać samodzielnie. Ta technologia oparła się czasowi. Rosjanie unowocześnili praktycznie wszystkie wynalazki radzieckiej myśli technologicznej, pozostawiając tą jedną, wiecznie niezmienną. Nic bowiem nie zatrzyma urala, nawet jego hamulce.
Prosta trasa. Moskwa-Borodino-Smoleńsk-Witebsk-Wilno. Historyczną, rosyjską trasę, a więc tę, którą Napoleon przebył wraz z armią, ekipa Tessona odtworzyła dość wiernie. Po przekroczeniu zaś współczesnej polskiej granicy, kiedy to Napoleon, w obawie o zachowanie korony, porzucił swoich żołnierzy, podróżnicy dostosowali swoją marszrutę do realiów współczesnej infrastruktury drogowej, a także do własnych kaprysów. Nie lada gratką dla Rosjanina, przyzwyczajonego do ogromnych odległości, jest przekroczenie trzech granic po przebyciu stu kilometrów. Taka trasa potrafi dać w kość, mimo, że zima roku 2012 nie należała do najsroższych, a i na podróżników czekały każdego wieczoru ciepły posiłek i nocleg. Mogli więc wyobrazić sobie, co czuli żołnierze pozbawieni ciepłej odzieży, wygłodniali i wynędzniali, opierający się nękającym ich Kozaków, a wiezione ze sobą wspomnienia uczestników tamtych dni, pozwalały wczuć się w tamten zapomniany klimat. Jednym słowem czytelnik otrzymuje od Tessona okraszoną humorem lekcję historii i nieco inne spojrzenie na współczesność. Brak oburzenia naszych podróżników, którzy ze smutkiem przyjmują fakt, iż tylko do rosyjskiego pomnika droga jest odśnieżona, może wywołać refleksję nad naszym nadużywaniem narodowego oburzenia.
