
REKLAMA
Nina Petrykowska jest zwyczajną nastolatką. Owszem raz na jakiś czas pokłóci się z matką, przyniesie dwóję ze sprawdzianu, ale generalnie jej życie nie różni się od życia jej rówieśnic. Tak jest do czasu, gdy kłamie, by utrzeć nosa koleżance, zaś kłamstwo szybko wymyka się spod kontroli, zmieniając jej życie nie do poznania.
Oto bowiem mówi swojej koleżance, zresztą niekoniecznie przez nią lubianej, że ma chłopaka. Wymyśla historię ich związku, bo znajome dopytują, a ona nie chce, by wydało się, że kłamie. Podaje pierwsze z brzegu imię – Paweł i wydaje jej się, że sprawa załatwiona. Tyle że wkrótce rozchorowuje się, zostaje w domu, zaś w mieście ma miejsce wypadek, w którym ginie chłopak o imieniu… Paweł. Wszyscy zakładają, że to był ten Paweł, a Nina coraz głębiej brnie w kłamstwo.
„Dane wrażliwe” to dwunasta powieść z tzw. „serii miętowej” Ewy Nowak. Seria pisana od początków lat dwutysięcznych, która podobnie jak poznańska Jeżycjada, jest jedną, długą sagą, tyle że tutaj miast rodziny czytelnik ma kolejne pokolenia powiązanych ze sobą mniej lub bardziej bohaterów. Autorka, z zawodu pedagog i nauczyciel, w każdej swojej książce porusza tematy dorastania i dojrzewania. Jak radzić sobie z problemami w domu, jak pokonywać własne słabości, jak rozmawiać z rówieśnikami i przyznawać się do błędów – tym mniej więcej próbuje zajmować się Ewa Nowak w kolejnych powieściach.
Tak jest i w „Danych wrażliwych”. Szczerość, przyjaźń i zaufanie – to główne tematy wydanej po raz pierwszy w 2011 roku powieści. Nie krytykując bohaterki, niemalże całkowicie skupiając się na punkcie widzenia Niny, Nowak ukazuje prawdy uniwersalne i próbuje przedstawić możliwe rozwiązania problemów, w jakie pakują się nastolatki i które dla nich nieraz wydają się być końcem świata.
„Jak człowiek coś ukrywa, to zawsze mówi innym, że to skomplikowane. Generalnie w życiu nic nie jest proste.”
Ewa Nowak postanowiła przenieść się do wydawnictwa Prószyński, co najwidoczniej zaowocowało między innymi decyzją o ponownym wydaniu całej jej serii powieściowej – nota bene, to już chyba trzeci raz, gdy na nowo cała jej seria jest wznawiana w nowej oprawie. Plusem niewątpliwie jest to, że wreszcie miłośnicy jej książek doczekają się porządnych okładek – coś w Egmoncie nie miała autorka do nich szczęścia – minusem to, że ci sami miłośnicy łatwo mogą się pogubić, co jest nową powieścią, a co starą, ale wznowioną. Brakuje bowiem jakiejkolwiek wzmianki na okładce czy notce bibliograficznej o poprzednich wydaniach [które mimo wszystko powinny się gdziekolwiek pojawić]. Innymi słowy, to, co się brało za nową powieść, okazuje się tylko powtórką z przeszłości, i choć co prawda nie jest to tylko przypadek Prószyńskiego [YA! ostatnio próbowało mnie przekonać, że Stiefvater to jest po raz pierwszy wydawana w Polsce], to jednak trochę takie nieinformowanie irytuje.
Niezmiernie cieszy, że wydawnictwa decydują się na wznawianie powieści Nowak – na których autorka niniejszego tekstu się wychowywała, tak więc może nie być stuprocentowo obiektywna – bo są to historie odpowiednie dla nastolatków. Zabawne, mądre i wciągające. Mimo upływu lat nie zestarzały się, szkoda tylko, że obecnie wydawane są w przypadkowej kolejności.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
