
Ta książka powstała, by skłonić Francuzów do oddania głosu w wyborach prezydenckich na jej Autora. Jej adresatem jest więc Czytelnik francuski. Warto jednak wiedzieć, kto pokieruje krajem, który jest drugim co do wielkości płatnikiem budżetu Unii Europejskiej. Choćby po to, by wiedzieć dokąd zmierza wspólnota europejska i co ten wybór może oznaczać dla polskiej polityki zagranicznej. Czy jest szansą, czy zagrożeniem
REKLAMA
Po wyborach we Francji cała Europa odetchnęła z ulgą. Oto szefowa populistycznej partii, partii finansowanej przez Kreml, przegrała wybory. Prezydenturę objął wyglądający na młodego chłopca polityk. Ster rządów w całej Europie zaczął przechodzić w ręce młodych i energicznych i Emmanuel Macron jest tego dowodem. Oczywiście wielu próbowało i próbuje dyskredytować prezydenta Francji, który dość bezkompromisowo opowiada się za rozwiązaniami, które niekoniecznie sprzyjają interesom krajów spoza strefy euro, a także dbającego o rynek francuski. Wydawać by się mogło, że oto Francja zaczyna walkę o przywództwo wewnątrz Unii wykorzystując problemy z tworzeniem nowego rządu w Niemczech i nową sytuacją po Brexicie. Do tego, po raz pierwszy zbieżność interesów i zbliżenie polityczne Berlina i Paryża wydawaje się najbardziej realne od przeszło trzydziestu lat.
Ta sytuacja spowodowała zupełnie nową sytuację dla polskiej dyplomacji. Do tej pory, z mniejszym bądź większym powodzeniem, polska dyplomacja mogła grać na nieporozumieniach pomiędzy Niemcami i Francją. Wszak francuscy politolodzy określali zawsze Polskę jako niemiecki pretekst do wydłużania wszelkich negocjacji. Drugi Wielki Sąsiad. Te słowa wypowiadane były zarówno przez kanclerza Kohla jak i Angelę Merkel, Polska mogła więc przynajmniej próbować gry do jednej lub drugiej bramki i czyniła to z większym lub mniejszym powodzeniem. Czy dziś jest to możliwe? Po lekturze tej książki dochodzę do wniosku, ze to rozdanie niczego nie zmieni, o ile oczywiście znajdzie się na stanowisku szefa MSZ ktoś, o kim można by powiedzieć, że jest „zwierzęciem politycznym”. Macron będzie bowiem próbował odbudowy silnej Francji, Francji, która nie będzie państwem schyłkowym i pożywką dla radykałów. Ta polityka musi w konsekwencji doprowadzić do konfliktu z Berlinem. Czy nasza dyplomacja będzie w stanie wykorzystać szansę?
Obawiam się, że nie.
