Marta Kisiel "Toń"
Marta Kisiel "Toń" Wyd. Uroboros

REKLAMA
W domu Sternów panują niepodzielnie trzy zasady – nie zostawiać mieszkania bez opieki, nie wpuszczać nikogo za próg i nigdy nie wspominać o tym, co stało się z ich bliskimi. Reguły dają bezpieczeństwo, aż do chwili gdy jedna ze Sternów łamie ustalony porządek.
Oto Justyna Stern – znana wszystkim jako Dżusti – po trzyletniej nieobecności na prośbę ciotki wraca do Wrocławia, by zaopiekować się mieszkaniem. Ledwo jednak przyjeżdża, a już pakuje w kłopoty siebie, siostrę i ciotkę, wywołując tym samym lawinę zdarzeń. Tajemnica związana z jej rodzicami, podejrzany przybysz i dziwne przedmioty należące do jej ciotki – wszystko to łączy się w jedną, emocjonalną i niebezpieczną przygodę, której stawka jest najwyższa.
„Toń” to najnowsza powieść Marty Kisiel – młodej pisarki polskiej fantastyki, która zasłynęła książkami z cyklu „Dożywocie”. O Kisiel można usłyszeć wiele dobrego – każda jej powieść zgarnia pozytywne recenzje – począwszy od debiutu na łamach jednego z czasopism fantastycznych – kolejne publikowane książki są nominowane do Zajdla bądź innych nagród związanych z fantastyką. Coraz trudniej jest więc nie zetknąć się z jej nazwiskiem, zatem prędzej czy później jakaś jej książka wpadnie w rękę zaciekawionego czytelnika.
Dla mnie taką książką jest właśnie „Toń” – i cóż powiedzieć, już pierwsze strony powiedziały mi, że muszę nadrobić poprzednie jej książki. Kisiel pisze bowiem na tyle swojsko i sugestywnie, że nie sposób się nie wczuć w tok historii. Cała narracja jest naturalna – zarówno na poziomie dialogów, jak i opisów. Nawiązania do popkultury są nienachlane, wywołują uśmiech u tych, którzy je rozpoznają, zaś nieświadomi nawet ich nie zauważą. Czuć, że Marta Kisiel jest polonistką i to polonistką w pełnym tego słowa znaczeniu – dobrze wiedzącą, czym jest język i jak można go najlepiej wykorzystać do swojej historii.
Powieść Kisiel zaczyna się zgodnie z zasada Hitchcocka – od wielkiego trzęsienia ziemi, po to, by później stopniowo potęgować napięcie. Pod płaszczykiem komedii kryminalnej kryje się tu mony thriller fantastyczny – mieszanka tyleż niebezpieczna, co interesująca i intrygująca. W rękach złego lub kiepskiego autora taka mieszanina wytworzyłaby twór dziwny i niedający się czytać. Na szczęście Kisiel jest pisarką dobrą – tak więc można żywić podejrzenia, że czegokolwiek by się podjęła, to wyszłoby z tego coś wspaniałego.
Tak więc wszystkie czynniki i gatunki są dobrze połączone – i fantastyka, i komedia, i kryminał, i część przygodowa nachodząca na thriller – wszystkie są odpowiednio wymierzone, wyważone, tak że nie czuć zgrzytów. Najlepiej świadczą o tym wątki komediowe, które nie niszczą napięcia, ba!, czasem nawet je potęgują. Całość jest idealną mieszanką, co tylko sprawia, że „Toń” jest lekturą świetną.
„Toń” to zapierające dech urban fantasy, rozgrywające się we Wrocławiu. Wciągająca od pierwszej strony – zachwyci miłośników twórczości Marty Kisiel, a tych, dla których „Toń” jest pierwszą lekturą tej autorki, zachęci, by czym prędzej nadrobić jej powieści.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?