
To nie jest kryminał, mimo, że jest kilka trupów, policja i śledztwo. To nie jest też książka o Grecji, mimo, że jej akcja toczy się w naszych czasach i znajdujemy w niej odniesienia do wydarzeń z XIX wieku. Wreszcie nie jest to książka psychologiczna, mimo, że pokazuje sylwetkę mordercy. Cóż więc chciałeś nam przekazać zacny Emiliosie Solomou?
REKLAMA
W jednym z pokoi luksusowego hotelu w Atenach odkryto pozbawione głów ciała wysokich urzędników tzw. trojki. Pozostawiona na miejscu zbrodni kartka świadczy, że inspiracją mordercy była rzeź w Dilesi z 1870 roku, kiedy to greccy rozbójnicy zamordowali kilku Brytyjczyków. Wyjaśnienie zbrodni staje się dla ateńskiej policji priorytetem, dla greckiego rządu jest ona również sprawą prestiżową. Wszak chodzi o nadszarpnięty już wizerunek kraju, chodzi o grecki honor, o sprawy wyższego rzędu. Prowadzący sprawę Apostolu nie wie jeszcze jak trudnym będzie znalezienie winnego mordu.
Tak zaczyna się książka znanego nam już cypryjskiego pisarza Emiliosa Solomou . Już od pierwszych stron zaskakuje sposób narracji, prowadzonej z kilku perspektyw. Pierwsza to perspektywa policjanta prowadzącego śledztwo w sprawie okrutnego morderstwa, druga to historia krytykującego obserwowaną rzeczywistość greckiego historyka, trzecia to opowieść sprawcy mordów, wreszcie czwarta i piąta, czyli opowieść o rzezi dokonanej przed laty w Dilesi i chyba najbardziej przejmujące autentyczne opowieści o zdesperowanych Grekach, którzy wskutek kryzysu odebrali sobie życie. Wszystkie te wątki, oznaczone kolejnymi literami alfabetu składają się na całość, która ma nam przybliżyć i pozwolić zrozumieć grecką duszę i grecką ocenę współczesności. Medialnie bowiem Grecja została osądzona i skazana, a samym Grekom przypisana została łatka kombinatorów i oszustów. Współcześni Grecy jako zbójcy? Być może, ta książka traktuje o złych ludziach, którzy mogą być tak określeni. Jednak to nie zwykli ludzie są zbójcami. Zwykłym ludziom został wmówiony dobrobyt, z którego winni korzystać, napawać się jego efektami, kryzys zweryfikował wmawiane mity i pokazał, że Grecja, niczym król z bajki Andersena, jest nagi. Zwykli ludzie nie muszą jednak rozumieć zawiłości makroekonomii. Dla nich ważne są efekty, a te są bolesne. Bieda, brak perspektyw, wstyd, który ogarnia wychowanych w tradycyjnym społeczeństwie mężczyzn, z dnia na dzień pozbawionych możliwości zapewnienia najbliższym warunków bytowania. Protesty ogarniające kraj są okazją do aktywizacji przeróżnych grup radykalnych, znajdują się jednak jednostki, które pragną sięgnąć po o wiele bardziej radykalne kroki. Takim właśnie człowiekiem jest młody chłopak, potomek jednego ze sprawców mordu w Dilesi.
Nie, nie mam prawa by zdradzać treść książki. Mogę tylko zaznaczyć, że obok skrupulatnych przygotowań do mordu, Autor zafundował nam małą lekcję historii Grecji, historie dwóch romansów, kilka autentycznych tragedii zdesperowanych do granic możliwości ludzi, by całość zwieńczyć wygłaszanym przez jednego z bohaterów, manifestem w obronie greckiej dumy, manifestem oskarżającym możnych tego świata za sposób, w jaki ten chce załatwić problemy Grecji. Ten manifest to stanowisko, które możemy przypisać przeciętnemu Grekowi, to manifest biedy, desperacji, to manifest ludzi, którzy zostali przyparci do muru i nie mają już gdzie uciec. Wreszcie ta książka jst portretem psychologicznym mordercy, który skrupulatnie przygotowuje swoją zbrodnię, przeprowadza ją i zaciera ślady, płaci jednak za to wielką cenę, a jest nią obłęd.
Przeczytajmy więc ten manifest w zadumie i ze zrozumieniem
