Jarosław Makowski
Pobudka, Kościele!
Jarosław Makowski Pobudka, Kościele! Wydawnictwo Arbitor

W jakim kierunku zmierza Kościół Katolicki. To pytanie zadaje sobie każdy, kto obserwuje bezradność Kościoła na powszechną laicyzację społeczeństw całej Europy. Śmiało można powiedzieć, że bezradność ta wynika z faktu, iż hierarchom kościelnym umknął fakt zmian w mentalności ludzkiej. Kościół dalej widzi swoje zadania w srogim pouczaniu, nie dostrzegając drobnych tragedii ludzkich. Miast wyjść do zwykłych ludzi, zamyka dalej swoje podwoje stając się coraz bardziej niedostępny dla maluczkich i strapionych. Czy pontyfikat papieża Franciszka będzie wystarczającym, by zmienić oblicze Kościoła? To pytanie zadaję sobie od kilku dni, to jest od chwili, gdy skończyłem czytać książkę Jarosława Makowskiego.

REKLAMA
Wszyscy pamiętamy początek pontyfikatu Franciszka. Już w pierwszej chwili, nowy papież, argentyński papież, jak nazywa go wielu nieprzyjaznych Mu hierarchów, dokonał swoistego zerwania z tradycją. Brak pelerynki oznaczał niechęć do blichtru i przyziemności, jednakże dopiero pierwsza niedzielna msza, a raczej jej zakończenie, zmusiło do refleksji nad charakterem nowego papieża. Oto ten wyszedł do uczestników, by jak dobry proboszcz zamienić z nimi choć kilka zdań, symbolicznie wskazując, że mogą do niego przyjść z problemami dnia codziennego. Wtedy właśnie, przez myśl przeszła mi obrazoburcza, dla wielu moich rodaków myśl, że oto pontyfikat papieża Franciszka może mieć dla Kościoła większe znaczenie niż pontyfikat Jana Pawła II.
Zajmijmy się jednak samą książką, o której profesor Mikołejko napisał, że jest świadectwem zachwytu nad papieżem Franciszkiem. Zgadzając się z Profesorem, dodam, że jest głosem nadziei jednego z wiernych, którzy liczą na rewolucyjne zmiany w funkcjonowaniu Kościoła, na zmianę Kocioła zamkniętego w otwarty. Oczywiście możemy tu rozpocząć krytykę samego Autora, powtarzając, że właśnie niezmienność jest warunkiem trwania Kościoła. Niezmienność ta jednak spowodowała Reformację i podział zachodniego chrześcijaństwa, a teraz, w XXI wieku, powoduje laicyzację, a nawet wzrost antyklerykalnych nastrojów. Dlatego też, dla dobra Kościoła, ważne jest, by zastanowić się nad tym jakie zmiany są niezbędne, by nie stracił on znaczenia. I właśnie Franciszek dostrzega konieczność zmian, konieczność szeroko rozumianego otwarcia i powrotu do korzeni chrześcijaństwa, które można zamknąć w ewangelicznym przykazaniu miłości. Oznacza to, że Kościół musi przestrzegać zasady solidarności z biednymi i odrzuconymi, a solidarność ta nie może być jedynie fasadą, nie może być hasłem rzucanym na coniedzielnej homilii, tylko muszą iść za nią konkretne uczynki. Wtedy dopiero Kościół stanie się wiarygodny dla zwykłych ludzi, Kościół świętego Franciszka z Asyżu, a nie Kościół aroganckiego pseudo intelektualisty, który poziom wiary przelicza na dobra ziemskie. Z całej książki bije nadzieja na to, że Franciszkowi uda się przeprowadzić konieczne zmiany, wbrew tym, którzy chcą przeczekać jego pontyfikat. I oby zmian te nastąpiły, bowiem skorzysta na nim nie tylko Kościół powszechny, ale też ateiści i innowiercy.