Remigiusz Mróz "Kontratyp"
Remigiusz Mróz "Kontratyp" Wyd. Czwarta Strona

REKLAMA
Nieustraszona i niemalże niezwyciężona Chyłka powraca – co prawda tym razem prawniczka najchętniej nie brałaby sprawy, jednak nie ma wyboru – w grę wchodzą kwestie rodzinne. Dlaczego komuś jednak tak mocno zależy właśnie, by to Chyłka podjęła się sprawy, tak mocno, że jest w stanie posunąć się naprawdę daleko?
Mróz tworzy sobie te kolejne powieści, trochę tak jak scenarzyści Mission Impossible tworzą kolejne części serii. Wymyśla jakąś sprawę, która już z marszu brzmi na trudną, a potem tylko podkręca piłkę. Dodaje parę „ale”, co by nie było aż tak prosto. Tu jakaś walka z czasem, tam jakieś dowody niemal do nieobalenia, gdzieś jeszcze indziej wrzucanie bohatera w taką sytuację, z którą poradzić sobie mógłby tylko jakiś superheros. Te ograniczenia, które tylko podnoszą poprzeczkę i zwiększają wstawkę, są prawie nieprawdopodobne i w normalnej sytuacji należałoby się zastanawiać, czy autor po prostu nie tworzy zwrotów akcji w jakimś generatorze. Tyle że to świat mrozowy, świat na wzór Mission Impossible [biorąc pod uwagę konstrukcję i te świadome ograniczenia, które każą spoglądać na akcję z przymrużeniem oka], a zatem świat, w którym wszystko możliwe. I to utrudnianie sobie i tak beznadziejnej sytuacji, sprawia czytelnikowi przyjemność, zwłaszcza, że i pomysł jest ciekawy.
Tu bowiem Mróz wychodzi od szantażu. Ktoś porwał siostrzenicę Chyłki, dziewczynka przeżyje, jeśli prawniczka wybroni Klarę Kabelis. Kobietę złapano na granicy nepalsko-tybetańskiej, kilka tygodni po tragedii na Annapurnie, w której Kabelis jako jedna z trzech uczestników ponoć zginęła. Ekipa ratunkowa nie znalazła ciał, jednak wszyscy byli przekonani, że w tamtych warunkach nie było szans na przeżycie. Tymczasem Kabelis nie dość, że odnaleziono daleko od miejsca tragedii, to jeszcze oskarżono o doprowadzenie do śmierci pozostałych wspinaczy.
Dowody wyglądają pewnie. Sprawa wydaje się przesądzona i z góry przegrana.
Dlaczego ktoś chce, by Chyłka prowadziła właśnie tę sprawę? Kto pociąga za sznurki i dlaczego mu tak zależy na wybronieniu Kabelis? I dlaczego tropy prowadzą do wydarzeń sprzed dwudziestu lat, które związane są z Chyłką, ale całkowicie odrębne od obecnej sprawy?
„Kontratyp” jest ósmym tomem serii o Joannie Chyłce, ambitnej i nieustraszonej prawniczce, która wygra nawet najgorsze sprawy. Z jednej strony jest to więc kolejna część kryminałów prawniczych – tym razem tak daleko od sal sądowych, jak to możliwe (zresztą, jest to dobry zamysł Mroza, dzięki czemu ta seria nie jest monotonna – a to bowiem powieść skupia się wokół procesu, a to znów wokół przygotowań Chyłki, a to jej śledztwa). Z drugiej – ósmy tom opowieści o życiu Chyłki – bohaterki trudnej do polubienia, ale której losy śledzi się z zaciekawieniem – bowiem wiadomo, że to taka postać, która nigdy nie obierze najprostszej drogi. A że Mróz lubi komplikować swoim bohaterom życie, a Chyłka sobie chyba jeszcze bardziej, to z tomu na tom sytuacja jej jest coraz trudniejsza, a zatem – coraz ciekawsze dla czytelnika.
Książki Mroza nigdy nie były, nie są i raczej nie będą ani wybitne, ani jakoś szczególnie dobrze napisane językowo. Jednak te, które mają ciekawy pomysł fabularny – jak właśnie „Kontratyp” – czyta się dobrze, a sama powieść wciąga. I właśnie po takie najlepiej sięgać.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?