Rhys Bowen "Milczysz, moja śliczna..."
Rhys Bowen "Milczysz, moja śliczna..." Wyd. Noir sur Blanc

REKLAMA
Co spotkało młodą dziewczynę, którą, zamarzniętą prawie na śmierć, Molly znalazła w Central Parku w środku zimy? Dlaczego była ubrana porządnie, ale w sposób zupełnie nie przystający do temperatury? I dlaczego nie można nawiązać z nią kontaktu i reaguje przerażeniem na widok ludzi?
Molly Murphy ma takie szczęście, że albo miesiącami nie ma zleceń, albo kilka jednocześnie. Tym razem ma sprawdzić, czy w teatrze rzeczywiście straszy duch czy też ktoś może czyha na życie znanej aktorki, do tego bada przeszłość pewnego młodzieńca, a jakby tego było mało, w Central Parku znajduje zamarzniętą prawie na śmierć dziewczynę, więc oczywistym jest, że i nią musi się zająć. Nie narzeka więc na nudę, ale na brak czasu powoli już tak.
„Milczysz, moja śliczna…” to tom siódmy przygód nieustraszonej Molly Murphy, przed którą słusznie okładka ostrzega, by z nią nie zadzierać. Bezpardonowa, mająca za nic konwenanse i tradycyjny porządek świata, z butami wkracza do świata zarezerwowanego dotychczas dla mężczyzn. Detektyw kobieta? Choć Murphy rozwiązała już wiele spraw, choć zetknęła się z wieloma niebezpieczeństwami, wciąż traktowana jest bardziej jako asystentka, aniżeli pełnoprawna pani detektyw. Jej frustracja przebija przez strony, szczególnie, gdy z wyższością patrzy na nią jej ukochany Daniel, który widział, jak radziła sobie przy poprzednich śledztwach. Tę gorycz z powodu niesprawiedliwości świata czuć w każdej powieści Rhys Bowen o Murphy, choć nie są one tematem głównym jej kryminałów.
W tomie siódmym trudno określić główny temat powieści, głównie przez te kilka przeplatających się śledztw. Z pewnością, jak zwykle pokazuje realia obyczajowe początku XX wieku. A więc uprzedzenia jednych wobec drugich – wobec cudzoziemców, kobiet, słabszych, chorych, ekscentryków. To wszystko przebija pomiędzy wypowiedziami, nawet jeśli Bowen sama nie akcentuje tego. Do tego oczywiście skontrastowanie różnych podejść do życia – młodych dziewcząt marzących tylko o tym, by znaleźć bogatego męża i kobiet jak Molly czy występująca tu epizodycznie Nellie Bly – by móc robić swoje i wieść niezależne od mężczyzn życie.
Tłumaczenia kolejnych tomów przygód Molly Murphy wychodzą po polsku w tak wielkich odstępach czasu, że idzie zapomnieć, co było w poprzednim. Jako że Rhys Bowen napisała już siedemnaście części jej śledztw, to w tym tempie najnowszy obecnie tom w USA wyjdzie zapewne w 2030 roku. To wolne tempo ukazywania się po polsku kolejnych części, wynagradza jakość tłumaczeń. Joanna Orłoś-Supeł póki co nie zawiodła czytelników ani razu, książki językowo są świetne, innymi słowy, kryminały są dopieszczone i dopracowane. Aż chce się je czytać, szkoda tylko, że na kolejne tomy trzeba czekać następny rok.
„Milczysz, moja śliczna…” jak to zwykle bywa z kryminałami Rhys Bowen, nie zawodzi. Od poprzednich wyróżnia się wielowątkową fabułą, kilkoma śledztwami prowadzonymi jednocześnie, każde inne niż pozostałe. A że wszystkie są równie ciekawe i wciągające, tym lepszą całość tworzą razem. A gdy się już wszystkie śledztwa pokończą i książka także, pozostaje jedynie czekać na kolejną część.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?