
Relacje, wspomnienia, pamiętniki. Nieme świadectwa małych ludzkich losów, a jednocześnie kapitalne materiały dla badaczy historii. Jednym z takich materiałów są spisane, na podstawie przeprowadzonych rozmów z przedwojenną mieszkanką Suwałk, Sarą Szner-Nezamit.
REKLAMA
Ta wydana dwujęzycznie relacja, wspomnienia długoletniej pracownicy Muzeum Bojowników Getta, mimo jej skąpości jest kapitalnym dokumentem przedstawiającym stosunek władz polskich do mniejszości etnicznych. Dokumentem cennym, bo pisanym z perspektywy prowincji polskiej i litewskiej. Oba państwa, szczycąc się świeżo odzyskaną niepodległością, nie były specjalnie tolerancyjne wobec mniejszości narodowych. Pojęcie „duma narodowa” mylone było z tym, co zwykliśmy nazywać zwykłym szowinizmem, przejawiającym się, początkowo, drobnymi uszczypliwościami w codziennym życiu, by w końcu przyjąć postać jawnej dyskryminacji. Wielu historyków i publicystów fakty te starało się relatywizować, nie zaprzeczając jednak temu, iż miały one miejsce. Dziś, ze wstydem i zażenowaniem możemy powiedzieć, że II RP nie była domem wszystkich obywateli, dla wielu nie była matką, lecz macochą, a to z kolei, dla ludzi zasymilowanych, prawdziwych patriotów, było ciosem w samo serce.
Trudno się więc dziwić, że tysiące ludzi, nie widząc perspektyw na oprawę tego smutnego status quo, myślało o emigracji. Dziesiątki tysięcy ludzi szukało szczęścia poza Polską, ludzi uzdolnionych, aktywnych zawodowo i przedsiębiorczych. Jedną z nich bya nasza bohaterka. Tak, relacja Sary Szner-Neszamit jest tak naprawdę opisem dojrzewania młodej dziewczyny do aliji i kończy się na przerwaniu przez nią studiów i wyjeździe do Wilkowiszek, gdzie przyszli kibucnicy i haluce uczyli się podstaw rolnictwa, by budować Erec Israel, wbrew wcześniejszemu wychowaniu, czy oczekiwaniom rodziny.
Różnie się bowiem plotą losy ludzi z pogranicza.
