
REKLAMA
Na dalekiej Rusi, w środku lasu, tam, gdzie zima trwa osiem miesięcy, a lato jest krótkie, mieszka rodzina bojara, Piotra Władimirowicza. Gromadka dzieci siada wieczorami i słucha baśni opowiadanych im przez starą nianię. Dla najmłodszej Wasi historie o dziadku Mrozie czy rusałce tworzą jej świat.
Świat tych opowieści jest tym bardziej prawdziwy dla Wasi, bo dziewczynka od małego widzi duszki domowe, rusałki i inne magiczne stworzenia. Wraz z przybyciem nowej żony jej ojca wszystko się zmienia – fanatycznie nabożna macocha i nowy pop zakazują wypełniania starodawnych przesądów, a to sprowadza na mieszkańców coraz większe kłopoty. Wasia jest jedyną, która może zapobiec czającemu się złu.
„Niedźwiedź i słowik” Katherine Arden to powieść zanurzona w baśniowym świecie. Autorka osadziła akcję w świecie starych opowieści rosyjskie, co jest wyborem ciekawym. Wśród zachodnich autorów Rzadko zdarza się, by zachodni pisarze sięgali po baśnie czy legendy wschodnioeuropejskie. Wybór Arden jest zatem nietypowy pośród wszelkich retellingów legend arturiańskich i mitologii (greckiej czy skandynawskiej). Jest także ciekawy dla polskich czytelników, którym bliski jest świat baśni rosyjskich, a z pewnością bliższy niż czytelnikom amerykańskim. A że autorka patrzy mimo wszystko z innej perspektywy (choć oczywiście, mieszkała w Rosji, specjalizuje się w literaturze rosyjskiej), to miło się porównuje własną wiedzę z tym, czego się doszukała i wybrała autorka.
Arden wykorzystuje dawne baśnie rosyjskie, stare opowieści i zwyczaje i bawi się nimi. Bierze choćby postać dziadka Mroza czy duszków domowych i stare bajki opowiadane dzieciom zamienia w mroczną baśń dla dorosłych. Uważni wychwycą fragmenty czy motywy najbardziej znanych bajek rosyjskich – choćby ten o posagu od dziadka Mroza. Do znanych opowieści Katherine Arden dodaje współczesny komentarz, co ważniejsze jednak – nie odbiera całości jednak charakteru baśni.
A zatem – jest bohaterka o feministycznym wydźwięku jednak napisana zgodnie z zasadami gatunku, w jakim tworzy tę historię Arden. Czyli – wszelkie przejawy chęci samo decydowania o sobie bohaterki odczytywane są przez wszystkich jako przejawy bycia czarownicą. Wszystko, co wykracza poza normy, sprawia, że Wasia jest poczytywana jako osoba dziwna i źródło problemów. Materiał na starą pannę lub czarownicę, nic więcej – taka bowiem tylko może być jej rola. Nic więc dziwnego, że ludzie reagują z pobłażaniem (jak w większości przypadków jej ojciec, niania, Olga i Alojsza) lub strachem czy niepewnością.
„Niedźwiedź i słowik” otwiera trylogię osadzoną w świecie baśni rosyjskich. Już pierwszy tom jest świetny, drugi zapowiada jeszcze więcej magii w opowieści. Co z tego wyniknie, trudno orzec, ale z pewnością coś fascynującego. Polskim czytelnikom pozostaje sięgać po tom pierwszy, a potem czekać aż „The Girl in the Tower” ukaże się po polsku. Bo skoro "Niedźwiedź i słowik" porywa na mroźną Ruś i nie pozwala się oderwać, to należy tylko trzymać kciuki, że kolejny tom utrzyma ten poziom.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
