Katarzyna J. Kowalska
Polski El Greco. Niezwykła historia odkrycia i ocalenia obrazu
Katarzyna J. Kowalska Polski El Greco. Niezwykła historia odkrycia i ocalenia obrazu Wydawnictwo Iskry

El Greco. Hiszpański malarz greckiego pochodzenia znany jest chyba na całym świecie. Około roku 1575 namalował swoją „Ekstazę św. Franciszka”, który dziwnym zrządzeniem losu znalazł się w Kosowie Lackim, wiosce w pobliżu Siedlec. A książka opisuje okoliczności odkrycia obrazu, potwierdzenia jego i tych czterdziestu lat oczekiwania na to, by został wystawiony dla szerokiej publiczności.

REKLAMA
Przeszło pięćdziesiąt lat temu dwie młode pracownice Instytutu Sztuki PAN, odkryły, że na plebanii w Kosowie Lackim znajduje się stary obraz niezidentyfikowanego hiszpańskiego mistrza. Potrzeba było trzech lat, by zdobyć absolutną pewność, że obraz ten wyszedł spod pędzla El Greco, Domenicosa Theotokopulosa. Obraz przedstawia młodego, szczupłego mężczyznę o uduchowionej twarzy, zwróconego w stronę tajemniczego światła. Mężczyzna płacze, czy to z powodu wzruszenia, czy stygmatów. Być może jedna powodem łez jest czaszka- symbol przemijania.
1 kwietnia 1967 roku, wieść o sensacyjny odkryciu zostały poinformowane krajowe media. Informacja ta została zignorowana, prima aprilis nie jest dobrą datą na ogłaszanie takich wieści, tym bardziej, iż wielu znawców sztuki, wątpiło w autentyczność obrazu. Takiego newsa nie sposób jednak zupełnie zlekceważyć, dlatego Male Kosowo Lackie zaroiło się od przedstawicieli wielu gazet. Kropkę nad i postawiły jednak badania konserwatorskie, w 1974 roku wiadomym było, że w Polsce znajduje się dzieło, stanowiące dziedzictwo światowej kultury. Musiało jednak minąć czterdzieści lat, zanim obraz został wystawiony na widok publiczny.
Ta książka to gotowy scenariusz telewizyjnego reportażu. W przeważającej większości składa się ona z wypowiedzi udzielanych prasie. Tym tematem żyło wielu ludzi, obraz hiszpańskiego mistrza w Polsce, bezcenne dzieło, które w tajemniczy sposób znalazło się na naszej ziemi, to było coś, zwłaszcza w dobie kontroli informacji, to było coś. Tym bardziej, że jedno z sześciu najcenniejszych dzieł zostało uratowane przez dwie młode, jeszcze nieopierzone i niedoświadczone kobiety. Ale nie tylko ze względu na nieprawdopodobną historię obrazu warto przeczytać tę książkę. Przede wszystkim Katarzyna Kowalska zachęca do bliższego poznania malarza, którego obrazy podziwiać można w wielu hiszpańskich kościołach. Malarza, o którym chyba każdy z nas słyszał, ale którego dzieł wielu z nas nie zna.