
Wrzucona do skrzynki w mieście, które łączy dwa światy, stała się pretekstem do odbycia prze Alisę podróży. Ma odnaleźć gdzieś tam zaginionego brata, ale tak naprawdę rusza na poszukiwanie własnej tożsamości.
REKLAMA
To poszukiwania bez planu. Jest tylko pocztówka, znajomy, który może otoczyć dziewczynę opieką, wielki Stambuł i jeszcze większa determinacja, by osiągnąć cel. Ale tak to już jest, że bliźniaki są wzajemnym dopełnieniem, że nie potrafią egzystować bez siebie. Dziewczyna przemierza więc uliczki wielkiego miasta, analizując jednocześnie swoją przeszłość i zadając sobie odwieczne pytanie : kim właściwie jestem? To pytanie zadają sobie nie tylko emigranci, czy ludzie, którzy godzą we własnym życiu dwa lub nawet trzy wpływy kulturowe. To pytanie, które zadaj sobie czasem każdy z nas, kiedy stoi na rozdrożu w Podróży zwanej życiem.
Los radzieckich Żydów był szczególnie trudny. Zawsze podejrzani, zawsze pogardzani, mimo, że konstytucja ZSRR gwarantowała im pełnię praw i wprost zakazywała rasizmu, żyli obie gdzieś na pograniczu lojalności i niewidzialności. Układali sobie żyie, marząc jednocześnie o wyjeździe gdzieś, gdzie nie będzie towarzyszyć im słowo „jewrej” i gdzie nie będą musieli wiecznie za wszystko przepraszać. Niestety, pierwsze słowo, jakiego nauczyli się na obczyźnie było właśnie to przeklęte „przepraszam”. Jednocześnie zaś, wraz z nauką języka, muzą nauczyć się życia na nowo. W takiej właśnie atmosferze dorastają bliźniaki, wspierając się wzajemnie i stanowiąc dla siebie punkt odniesienia. I kiedy ten punkt odniesienia znika, dziewczyna czuje się zagubiona, niczym pozbawiony kompasu rozbitek. Rusza więc w drogę, która przyniesie jej wiele pytań, często bez odpowiedzi.
Poza siebie jest więc książką o rozpadzie rodziny, o poszukiwaniu własnej tożsamości, miejsca na ziemi i trałowi wszelakich więzów. To również przejmująca opowieść o zagubieniu i samotności, napisana językiem, być może nieco trudnym, ale w naprawdę piękny sposób, który zmusza czytelnika do zadania sobie analogicznych pytań jak te, które zadaje sobie bohaterka. Razić może swoisty dwugłos narracji. Współczesność tłamszona jest przez przeszłość. To wrażenie swoistego bałaganu w narracji, jest jednak mylne. Doświadczenia przeszłości wiele lat odbijać się będą na naszej psychice, a im bardziej przeszłość ta jest traumatyczna, tym jej wpływ na teraźniejszość będzie większa. A to z kolei jest tak trudne do opowiedzenia, że należy to przeżyć.
Choćby nie we własnym życiu.
