Dorota Kassjanowicz "Stany małżeńskie i pośrednie"
Dorota Kassjanowicz "Stany małżeńskie i pośrednie" Wyd. Wielka litera

REKLAMA
Weronika, Agata, Izabela, Jowita – cztery przyjaciółki, których życie gdzieś po drodze nie poszło po ich myśli. Jedna tkwi w toksycznym związku, zamknięta w czterech ścianach, inna ciągle żyje pod presją mamy, która bardzo chciałaby mieć już zięcia, a kolejna jeszcze nie pozbierała się po rozwodzie. Wszystkie lata pierwszej młodości mają już za sobą, wszystkie z poczuciem, że gdzieś po drodze rozmieniły życie na drobne, a ukochana stała jeszcze nie nadeszła.
Mają więc koło czterdziestki, każda znajduje się na innym etapie życia – jedna w separacji, druga już po rozwodzie, trzecia jest mężatką, czwarta zaś nigdy w stałym związku nie była. Są różne pod względem charakteru, temperamentu i sposobu życia. Dzieli je wiele, łączy przyjaźń, która przez lata już trochę osłabła.
„Stany małżeńskie i pośrednie” to powieść Doroty Kassjanowicz, redaktorki, autorki tekstów piosenek śpiewanych przez m.in. Ewę Blaszczyk, Stanisławę Celińską czy Hannę Banaszak. To także pisarka książek dla dzieci, dla której „Stany małżeńskie i pośrednie” to pierwsza powieść skierowana do starszych, dorosłych czytelników. I niestety to widać.
Chyba największy problem wynika ze sposobu, w jaki Dorota Kassjanowicz pisze. Owszem, wiadomo, co chciała uzyskać, stylizując większość tekstu tak, by przypominała wewnętrzną narrację. Pomysł niezły, tylko że idzie za tym denerwujący efekt. Zdania wielokrotnie złożone, często gubiące sens gdzieś w połowie, kolejne wypowiedzi, które nie wiążą się z sobą w żaden sposób albo też powiązanie między nimi nie ma żadnego uzasadnienia. Jasne, sposób myślenia ludzi biegnie różnymi drogami, umysł człowieka jest w stanie powiązać między sobą dowolne dwa elementy, ale u Kassjanowicz robi to raczej wrażenie niedbałego, chaotycznego pisarstwa.
Najmocniej jest to widoczne w narracji Weroniki. Jako jedyna z grona przyjaciółek otrzymała z jakiegoś powodu narrację drugoosobową, która przejawia się irytującymi monologami, skupiającymi się na narzekaniu na wszystko dookoła. Weronika szybko staje się denerwującą i odpychającą bohaterką, której losy śledzi się z musu – i to jest przykre, bo właśnie jej wątek jest – czy też powinien być – jednym z bardziej emocjonujących, najbardziej tragiczny i przejmujący. A wszystko przez to, że Kassjanowicz zdaje się bardziej interesować wyzywanie wszystkich przechodniów, których mija Weronika, niźli jej własny portret wewnętrzny.
Na plus za to można zaliczyć sam sposób opisywania relacji pomiędzy przyjaciółkami. Brak tu doniosłych przemów czy cotygodniowych wielkich imprez. Czwórka kobiet częściej wchodzi z sobą w interakcje poprzez krótkie rozmowy telefoniczne, pośpieszne spotkania niż przez jakieś specjalnie przygotowane pod to spotkania. Dzięki temu czuje się realizm sytuacji – brak czasu na wyjście, ale jeśli ma się jakiś problem, to wystarczy telefon do przyjaciółki, wysłucha i zrozumie. Przyjaźń opiera się na drobiazgach, a nie na eksponowanych zdarzeniach.
Wątki dotyczące poszczególnych bohaterek są różne pod względem jakości. Najlepszy z zamysłu i poprowadzeniu – nie licząc wspomnianej już wcześniej narracji – jest wątek Weroniki, który też można uznać za główny. Te zaś dotyczące reszty przyjaciółek pokazywane są w urywkach, takich scenkach z życia. Są różne, problemy mniejsze lub większe, wszystkie łączy grupa przyjaciółek . Każdy z nich jest problemem, który można by określić jako graniczny. Bohaterki znajdują się w punkcie życia, w którym wkrótce lub dopiero co nastąpił moment przełomowy, który zmienił lub zmieni ich dotychczasowe życie.
Każda z nich jest inna, każda jednak stawia czoła de facto tym samym problemom, jakiekolwiek one by nie były. Czy chodzi o rozwód, czy separację, czy konflikt z mężem – wszystkie muszą stawić czoła oczekiwaniom, które są im stawiane. Pewnej wizji ich życia, które same sobie wykreowały, a które w rzeczywistości nie są tak wspaniałe, jak by chciały, pewnym kliszom, które powinny spełniać ze względu na punkt życia, w którym się nie znajdują. Lecz cokolwiek by się nie działo, czemukolwiek stawiają lub nie czoła, zawsze mogą polegać na jednej rzeczy – sile swojej przyjaźni.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?