Umberto Eco
Carlo Maria Martini
W co wierzy ten, kto nie wierzy
Umberto Eco Carlo Maria Martini W co wierzy ten, kto nie wierzy Noir sur Blanc

Filozofia kontra teologia. Tym jednym zdaniem można by podsumować listy, jakie pisali do siebie Umberto Eco i kardynał Carlo Maria Martini. Bliższa lektura tych listów uzmysławia jednak, że prawdziwy teizm i ateizm są sobie bardzo bliskie.

REKLAMA
Rozmowy na koniec wieku, podsumowujące miniony okres i otwierający ten, który się zbliża są zawsze bardzo ciekawe, a im bardziej różnią się rozmówcy, tym większa jest szansa na znalezienie zarówno różnic, jak i podobieństw. Analizując światopoglądy zapominamy często, że wszyscy ludzie przyjmują za swoje wartości uniwersalne, ogólnoludzkie i uświadomienie sobie tego faktu zbliża nawet postawionych na przeciwstawnych biegunach. Takie właśnie wrażenie odniosłem w czasie lektury listów, jakie pisali do siebie Umberto Eco i ówczesny arcybiskup Mediolanu, Martini. Zaiste to ciekawa rozmowa. Z jednej strony apostata i ateista, z drugiej zaś jeden z książąt Kościoła. Obu łączy zamiłowanie do nauki, chęć wymiany zdań i szacunek dla ludzi, którzy wyznają odmienne poglądy. Poziom rozmowy, jak i jej klimat zaskoczony niejednego. Ateizm kojarzony jest przez nas zazwyczaj z antyklerykalizmem, zwłaszcza tym wojującym, książęta Kościoła postrzegani są zaś, jako nieomylni, przynajmniej w swoim mniemaniu, o skłonnościach do narzucania innym swoich poglądów. Dyskusja takich postaci zamieniłaby się szybko w najeżoną inwektywami pyskówkę. Tymczasem obaj panowie rozmawiają w sposób spokojny i stonowany. To właściwie wymiana pytań sondujących, pragnienie poznania cudzych poglądów, by skonfrontować je z własnymi. Oczywiście czytelnikowi może sprawiać trudność przejście z filozoficznego języka Eco do teologicznych dywagacji Martiniego, niemniej jednak wczytanie się, pozwoli na zrozumienie w jakim to kierunku zmierzał w ostatnich latach pontyfikatu Jana Pawła II, kościół katolicki i jak niewiele różnią się chrześcijaństwo i ateizm.
Nadzieja i potrzeba współodpowiedzialności za dzień jutrzejszy, które to mogą łączyć wierzących i ateistów. Kiedy rozpoczyna się właściwie ludzkie życie. Rola mężczyzn i kobiet, w życiu kościoła. I wreszcie to ostatnie- gdzie laik znajduje sens życia, skąd czerpie dobro. To przecież pytania, któe zadajemy sobie codziennie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Czasami podejmujemy te tematy w dyskusji, nie starając się nawet skonfrontować swoich poglądów z cudzymi. A przecież wymiana myśli nie polega na tym, by narzucić swe przemyślenia innym. A lektura tej książki zmusza nie tylko do refleksji nad własnymi poglądami, ale też do drobnej ich korekty.
A niejednego zaskoczyć może jej kierunek.