
Wojna deprawuj, zwłaszcza kiedy trwa długo. Obie strony konfliktu muszą prześcigać się w okrucieństwie, przekraczając kolejne, życiowe tabu. Strona skrzywdzona chce wziąć pomstę, krzywdziciele zaś bronią się panicznie przed zemstą. Taka była atmosfera jesienią 1944 roku, tuż przed zajęciem przez Armię Czerwoną wsi Nemmersdorf.
REKLAMA
Każdemu, kto choć trochę zna historię trudno się dziwić okrucieństwu zwykłych czerwonoarmistów. Wyzwalając kolejne połaci swego kraju widzieli spalone wsie, zniszczoną infrastrukturę, natykali się na masowe mogiły. Ten widok musiał wzbudzać wściekłość, która nie znajdowała ujścia zwykłej walce. Oliwy do ognia dolewali sowieccy propagandziści nawołujący nie tylko do zabijania wroga, ale też do gwałtów na kobietach. Armia Czerwona miała wystawić narodowi niemieckiemu wysoki, okrutny wręcz rachunek za zbrodnie Wehrmachtu i SS na froncie wschodnim. Wśród żołnierzy wkraczających do Prus był późniejszy noblista i dysydent, Aleksander Sołżenicyn. Po latach poświęcił tym dniom Pruskie noce, fragment swej wierszowanej autobiografii.
Czy można opisać okrucieństwo słowami wiersza? Poezja kojarzy się z wierszami, którymi pieścimy nasze zmysły, za pomocą których możemy czarować płeć przeciwną, czy choćby odpocząć. A tu mamy morderstwa, bezmyślne niszczenie mienia, rabunek, pijaństwa i gwałty opisane słowami poezji. Zemsta opisana w sposób chodny i beznamiętny, bez osądzania i bez usprawiedliwiania zbrodni, bez tłumaczenia i równoważenia cierpienia obu stron. Zemsta jest więc czymś naturalnym, tak samo jak naturalne jest oglądanie cierpienia. To świadectwo odhumanizowania ofiar wojny z obu stron, musi zastanowić i skłonić do refleksji. Choćby nad sensem życia czy pierwotną naturą człowieka. To pierwsze w Polce wydanie Sołżenicyna poety ma dodatkowy walor bibliofilski. Piękne dwujęzyczne wydanie stanie się ozdobą wielu bibliotek.
A to ostatnie jest szczególnie ważne dla książkowych fetyszystów.
