
Z okładki tej książki spogląda starszy wiekiem mężczyzna. To Alfons Kułakowski, artysta malarz, jeden z tych, którzy w latach dziewięćdziesiątych powrócili do Polski. Jego losy nie są być może typowe dla osób przyznających się do polskich korzeni i utożsamiających się z Polską, jednak On sam uosabia ten optymizm i pragnienie zbudowania w Polsce nowego życia, odczucia tak charakterystyczne dla tych wszystkich Polaków rzuconych na nieludzką ziemię i do Kazachstanu.
REKLAMA
O Polakach mieszkających na terenach dawnego ZSRR przypomnieliśmy sobie ponownie w 2015 roku. To wtedy ukuto slogan : „chcemy repatrianta, nie zaś emigranta”. Wtedy to też ówczesna premier rządu RP wysłała reklamowy list do Polonii, w którym zapewnia o chęci przyjęcia tych, którzy chcą zamieszkać w Polsce. Wielu z nich uznało piarowski skrawek papieru za obietnicę, wszak nosi podpis premiera, nie może więc być obietnicą rzuconą na wiatr. Sprzedawali więc swój dobytek oczekując na powrót do wymarzonej ojczyzny. To właśnie takie, choć nie tylko, historie opowiada w cyklu reportaży, zebranych pod wspólnym tytułem „Witajcie w Polsce”, Jerzy Danilewicz.
Biografie tych, których los rzucił w różne zakątki ZSRR, wzruszają do łez. Ci ludzie przez lata marzyli o Polsce, nie mogąc do niej wrócić. Wizję Polski, wizję tych szklanych domów przekazali swoim dzieciom i wnukom. Po upadku sowieckiego imperium musieli przez lata czekać na ustawę repatriacyjną, spełnić szereg wymagań i budować swoje życie od początku. I jak zwykle w takich wypadkach, sama ustawa i głośno fetowany powrót, może być uznany za grę pozorów. Państwo nie zadbało o należytą aklimatyzację ludzi, którzy dotąd mieszkali w innych realiach. Z dziecięcą naiwnością ktoś uznał, że same więzi krwi, poczucie wspólnoty narodowej, będzie lekiem na całe zło. Nadal w Kraju nad Wisłą wschodni akcent oznacza obcość, którą wielu z nas przyjmuje z niechęcią i nieuzasadnionym poczuciem wyższości. Czy więc potomkowie tych srodze doświadczonych rodaków mogą czuć się jak u siebie? A może wymaga to zmian w mentalności narodowej? Przebudowanie jej w sposób przypominających pracę cywilizacyjną?
.
Zastanówmy się nad tym
.
Zastanówmy się nad tym
