Ann Cleeves "Biel nocy"
Ann Cleeves "Biel nocy" Wyd. Czwarta Strona

REKLAMA
Na Szetlandach trwają białe noce, czas, gdy słońce nigdy nie zachodzi. Jedna z mieszkanek organizuje przyjęcie, na którym ma pokazać obrazy swoje i swojej koleżanki. Przyjęcie zostaje jednak zakłócone przez tajemniczego Anglika, który w środku pokazu dostaje załamania nerwowego, po czym nagle znika. Następnego dnia zostaje znaleziony martwy.
O zamordowanym wiadomo tyle, co nic – nikt go nie znał, pojawił się na wyspach w zasadzie znikąd i w niewiadomym celu . Żaden z mieszkańców go nie rozpoznaje i wszystko wskazuje, że sprawa pozostanie nierozwiązana. A wtedy dochodzi do kolejnej zbrodni.
Ann Cleeves znów bawi się bielą. „Czerń kruka” rozgrywała się zimą, kolorystycznie dominowała więc biel śniegu, zaś ciągle wiejący wiatr sprawiał, że cały krajobraz wyglądał na przesiąknięty białą barwą. Z kolei „Biel nocy” dzieje się w środku lata, w czasie gdy słońce nigdy nie zachodzi, znowu więc przeważają jasne barwy. I jedna, i druga pogoda wpływa na psychikę mieszkańców, na ich kondycję i reakcje. Wszyscy są niespokojni, atmosfera wręcz sprzyja zbrodni.
Cleeves miesza dwie linie fabularne – całość historii wprawdzie rozgrywa się w teraźniejszości, jednak stare pokolenie mieszkańców ciągle odnosi się do wydarzeń sprzed piętnastu lat. Owe starsze pokolenie zostaje wplątane w obecną zagadkę, jednak co jakiś czas zdaje się, że to, co się teraz rozgrywa, to jakby kontynuacja zdarzeń z przeszłości. Czy całość jest jakoś powiązana?
Jimmy Perez wciąż nie jest najbardziej interesującym bohaterem wśród postaci występujących w kryminale Cleeves, ale przynajmniej tym razem zazwyczaj występuje w towarzystwie albo Fran – jednej z podejrzanych z tomu pierwszego, albo Taylora, drugiego policjanta, razem z którym prowadzi śledztwo. Zresztą sama zagadka i podejrzani są dużo ciekawsi, tym samym więc i całość fabularnie, i w odbiorze zyskuje.
W świetle jupiterów jest oczywiście Bella Sinclair – charyzmatyczna artystka, która niegdyś urządzała wielkie przyjęcia dla znajomych. To ona jest niejako motorem napędowym działań – to ona urządza przyjęcie połączone z wystawą, to ona ma na pieńku z wieloma mieszkańcami przez swoją nonszalancję i ostry język, to ona wreszcie jest związana z wydarzeniami sprzed piętnastu lat. Nieważne, w jakich sytuacjach ukazuje ją Cleeves, nieważne, czy występuje tam jako główna postać czy też jako element tła, Bella kradnie każdą scenę, w której bierze udział.
„Biel nocy” jest dużo lepsza od pierwszego tomu. Znowu nie zabrakło klimatu, który tworzy całą powieść. Dzięki zamknięciu akcji w obrębie jednego miejsca (z małym odstępstwem), zyskuje na tajemniczości, zaś sam wygląd wyspy sprawia, że niewiele już ze strony Cleeves trzeba, by stworzyć odpowiednią dla kryminału atmosferę.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?