O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Zaklinacz deszczu

Jiri Hajicek
Zaklinacz deszczu
Jiri Hajicek
Zaklinacz deszczu Książkowe klimaty
Poznajmy Zbynka. To zwykły urzędnik przerzucający każdego dnia sterty papierów. Z pozoru to szczęśliwy człowiek. Stała praca, uregulowane życie rodzinne…. Tylko to pragnienie dziecka, Podróży na Spitsbergen i ta cholerna bezsenność psują tę wspaniałą wizję człowieka, któremu się udało.



Wielu z nas to zna. Późny wieczór po dniu ciężkiej pracy. Leżysz w łóżku słuchając oddechu śpiącej koło Ciebie osoby. Przewracasz się z boku na BOK, starasz się zasnąć, wreszcie wstajesz i zaczynasz robić to, czego nie zdążyłeś zrobić w ciągu całego dnia, czytasz lub bezmyślnie przeglądasz strony internetowe. Sen nie nadchodzi, a Ty idziesz do pracy zmęczony i nie masz chęci do życia i pracy. Nasz bohater coś może o tym powiedzieć. Zbynek żyje w poczuciu straconego życia. Jego praca nie ma sensu, nie znajduje też odpoczynku w życiu rodzinnym. Jedynym co jest światełkiem w tunelu jego życia są plany wyjazdu na Spitsbergen.

Oczywiście Zbynek nie tylko marzy. Mężczyzna zakupił swego czasu działkę na wsi licząc na wzrost jej wartości. Na razie odnajmuje ją tym, którzy uciekają przed codziennością. Ludziom, którzy pragną żyć jak prawdziwi Indianie. I nagle w tej Zbynkowej codzienności pojawia się Bohuna, dziecięca miłość naszego bohatera. W tym momencie każdemu czytelnikowi zapali się lampka ostrzegawcza. Wszak stara miłość nie rdzewieje, czytając będziemy więc czekać nieco instynktownie na romans, tym bardziej, że Zbynek przed kilkoma laty miał chwilę słabości z dawną sympatią. Dlaczego więc w tej akurat sytuacji nie miało by być inaczej? Tymczasem jednak Zbynek zaangażuje się w rozwiązanie sprawy związanej ze spekulacją ziemią, jego działania nie spotkają się jednak z aprobatą otoczenia. W dodatku żona naszego bohatera zaczyna przejawiać daleko idącą zazdrość. Jak nasz bohater wybrnie z tej sytuacji?

Czym jest książka Hajicka? Wbrew pozorom nie jest to romans, nie jest to też współczesna wersja Błogosławieństwa ziemi. Tak naprawdę to Autor nakreślił przekleństwo uregulowanego i poukładanego życia. Proza życia zabić może wszystko łącznie z miłością i chęcią do życia. Życie zaplanowane staje się monotonne i nudne, a w końcu przychodzi rozczarowanie i depresja, a ta ostatnia może być końcem wszystkiego.


A przecież żyjemy po to, by osiągnąć szczęście, nieprawdaż?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...