O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Anti social media

Siva Vaidhyanathan
Anti social media
Jak Facebook oddala nas od siebie i zagraża demokracji
Siva Vaidhyanathan
Anti social media
Jak Facebook oddala nas od siebie i zagraża demokracji Wydawnictwo WAB
Trzy lata temu szukałem w Internecie miejsc noclegowych dla rowerzystów. O dwudziestu minutach zalogowałem się do facebooka i nagle zostałem zbombardowany ofertami noclegowymi i ofertami zakupu rowerów i akcesoriów rowerowych. Wówczas jeszcze nie wiedziałem o tym, że moje kroki w Internecie są ściśle rejestrowane.



Przed kilkoma laty usłyszałem slogan, że kto nie jest obecny na facebooku, ten tak naprawdę nie istnieje. Coś w tym jest. Dzięki portalowi społecznościowemu moje teksty o książkach docierają do znacznie większej ilości czytelników, niż mogłyby w normalnej blogosferze. I właśnie w tej popularności tkwi siła facebooka. Facebook, według Autora, jest jak paczka chipsów. Portal wciąga, będąc złodziejem czasu. Automat pyta nas o to co słychać, podpowiada nam wspomnienia, sugeruje ewentualnych znajomych, strony, które mogą się podobać. Nic, tylko usiąść i korzystać, bez szukania, bez żadnego wysiłku. Nie zauważamy jednak, że facebook przestaje być portalem społecznościowym, stając się pętami dla użytkowników, a jednocześnie czynnikiem sterującym ludźmi.

W czasie lektury tej książki możemy odnieść wrażenie, że Siva Vaidhyanathan demonizuje facebooka. Uzależniające działanie, prowadzące wielu ludzi do życia za pośrednictwem facebooka, konsekwencje dla stosunków międzyludzkich, dla całych społeczności czy narodów. Nad tymi kwestiami warto zastanowć się w czasie lektury. Każdy z nas kilka razy dziennie zagląda do komputera, szukając czegoś nowego, nowych kontaktów i informacji dla własnych potrzeb. Dzięki facebookowi nie musimy przeglądać kilkunastu stron internetowych gazet, mamy je w jednym miejscu, messendżer pozwala nam na szybki kontakt ze znajomymi, przez portal, który powoli tratujemy jako system operacyjny, poznajemy ludzi o takich samych zainteresowaniach czy upodobaniach. Piszący te słowa, dzięki facebookowi dociera do potencjalnych czytelników…. To te jasne strony facebooka. A te ciemne? Skąd wiemy, że nie jesteśmy sterowani przez fake newsy, czy zmasowane ataki propagandowe? Wszak są niewyjaśnione dotąd przesłanki o wpływie jaki rząd rosyjski miał wywierać na wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Słyszeliśmy dumne słowa jednego z pseudo dziennikarzy o linczu, jaki Internet wykonał na Bronisławie Komorowskim. Wreszcie histeria anty uchodźcza, której byliśmy świadkami trzy lata temu.

Te wątpliwości należy wyjaśnić, tym bardziej, że główny zainteresowany, główny udziałowiec facebooka, unika jednoznacznego ustosunkowania się do wątpliwości zarówno Autora, jak i międzynarodowych instytucji. Pozostaje nam wiara w nasze logiczne myślenie, nasz instynkt i w to, by nie podawać w sieci zbyt wielu o sobie informacji.


Choć na to, chyba jest za późno.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...