
Gdyby Virgilia Peterson nie spotkała na swojej drodze Pawła Sapiehy, pewnie nigdy Ameryka nie dowiedziałaby się o życiu amerykańskiej arystokracji w latach trzydziestych XX wieku, okresie, który miał przejść do historii, jako zmierzch polskiej arystokracji, a napisana przez nią po latach książka, nie spotkałaby się z nieprzychylnym przyjęciem przez polską emigrację.
REKLAMA
Wyobraźmy sobie, że nagle przenosimy całe swoje życie do zamkniętej wioski nad Amazonką. Wszystko jest dla nas nowe i dziwne, czujemy się nieswojo, nawet gdy mamy przy sobie przychylnego nam i bliskiego kulturowo, tubylca. Tak właśnie musiała czuć się Virgilia Pterson, gdy ze swoim świeżo poślubionym mężem, Pawłem Sapiehą, trafiła do siedziby rodowej w Siedlisku. Nasza bohaterka musiała nauczyć się wszystkiego na nowo, a kiedy nauka podyktowana jest pragnieniem serca, uczący się pragnie zrozumieć tych, którzy są jego nauczycielami. A kiedy nauka dotyczy zwyczajów nowej ojczyzny, tej z wyboru serca, nauka nie przechodzi bezkrytycznie. Tak to już bowiem jest, że nowa, wybrana ojczyzna, ma być idealna, tak samo jak idealna jest kobieta w oczach ukochanego. A kiedy pierwsze oczarowanie znika, o wiele wyraźniej widać wady, które coraz bardziej wydają się nie do zniesienia.
Te właśnie uczucia wypływają z kart wspomnień Virgilii Sapiehy. Zakochana, przez miłość do męża, w Polsce, starała się zrozumieć swą nową ojczyznę, pokochać ją i widzieć ją idealną. Zaiste trudne to było zadanie. Nierówności społeczne, ksenofobia i antysemityzm, oraz zachwyt polskiej arystokracji zmianami, które następowały w III Rzeszy, musiały oburzać naszą bohaterką w równym stopniu, co oburzają współczesnego czytelnika jej wspomnień. Amerykańska księżna przedstawia tym samym prawdziwe oblicze polskiej arystokracji, która tylko na przedwojennych filmach prowadziła beztroskie życie pełne przyjęć i rautów. Takie życie było domeną najbogatszego marginesu, reszta żyjąc na prowincji, starała się nie dopuścić do ruiny ich majątków, prowadząc skromne i oszczędne życie.
To spisane, bez retuszu, wspomnienia musiały oburzyć wielu. Dwudziestolecie międzywojenne kojarzy się bowiem wielu ludziom z rajem utraconym. Pamięć o euforii ze świeżo odzyskanej niepodległości, tęsknota za pięknymi czasami dla polskiej kultury oraz za Kresami były przez lata traktowane jak odskocznia od przaśnych, komunistycznych czasów. Jakakolwiek krytyka tych czasów postrzegana była jak zdrada ojczyzny, sprzeniewierzenie się przeszłości i kolaboracja z komuną. I o ile takie spojrzenie jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku nikogo z nas nie raziło, o tyle dziwi, iż przetrwało do naszych czasów. Dlatego też książka ta musi być obowiązkowa lekturą dla każdego, kto naprawdę chce poznać prawdziwe, niczym nie podrasowane realia II Rzeczpospolitej.
Choćby dlatego, że nie poznamy ich w naszych szkołach.
