Dominik Szczepański
Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza
Dominik Szczepański Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza Wydawnictwo Agora

Dlaczego ludzie chodzą po górach? Bo one są, bo wydają się niezdobyte, trudne, bo sprawdzają naszą wytrzymałość i odporność. Sprawdzają nasze przygotowanie i nie znoszą lekceważenia i oszczędzania na wyposażeniu. W górach za błędy się płaci. Nawet życiem

REKLAMA
Przed rokiem usłyszeli o nim nawet ci, dla których góry są jedynie symbolem pozbawionego sensu wysiłku. O tak właśnie to wygląda. Najpierw są długie miesiące przygotowań. Trzeba zgromadzić odpowiednią ekipę, przygotować się kondycyjnie, zebrać fundusze i skompletować niezbędny sprzęt. Wszystko to ma zaowocować morderczą wspinaczką i chwilą triumfu. Wszystko to robi się po to, by wejść na sam szczyt i udowodnić samemu sobie, że oto niewykonalne stało się możliwe. A potem następuje to najtrudniejsze. Trzeba wrócić do obozu, co jest tym trudniejsze, że powracający są pełni euforii. A wtedy zdarza się, że robią błędy. A tych góry nie znoszą. To właśnie w czasie powrotu nastąpiła tragiczna śmierć Tomasza Mackiewicza, którego osobę przypomina nam Dominik Szczepański.
Życie Czapkinsa, bo tak znajomi nazywali naszego himalaistę,nadaje się na świetny film. Oto mamy historię narkomana, który wyszedł z nałogu i ruszył w podróż po świecie. Gdzieś w Indiach nasz bohater odnalazł Boga, a w Kanadzie zdobył swój pierwszy pięciotysięcznik. Czy to wtedy znalazł swój drugi, jakże niebezpieczny nałóg? Dziwna to była fascynacja. Himalaiści zazwyczaj rywalizują z innymi, dla Mackiewicza zaś chodzenie po górach, zdobywanie szczytów, było raczej walką z samym sobą. Dawny narkoman wiedział, że jedyną dla niego konkurencją jest on sam, a raczej jego słabość. I właśnie to przezwyciężanie własnej słabości było tym, co prawdopodobnie zgubiło naszego bohatera.
Jakim człowiekiem był więc Czapkins? Z książki wyłania się człowiek, który nie potrafił pogodzić codzienności z marzeniami, człowiek, który ma problemy w związkach, który nosi brzemię śmierci własnego dziecka. To człowiek nieszczęśliwy i niespełniony, człowiek, który powinien zasługiwać na współczucie czytelnika, ale współczucia tego nie uzyska. Czytelnik będzie czuł góry, plastycznie, namacalnie, będzie delektować się reportażową formą i językiem książki, będzie wyrażać uznanie dla Autora za pracę włożoną w samą książkę. Ale czytelnik nie zapłacze nad losem Mackiewicza. Góry bowiem są właśnie takie, pożerają tych, którzy choćby w minimalnym stopniu je zlekceważą, a takie tragedie wpisane są w los himalaistów.