
Jak opowiadać o historii swego kraju bez patosu, bez martyrologicznej otoczki, bez szukania winnych i zemsty? Jak kształtować pokolenia, które po nas przyjdą, by nie odczuwały nienawiści? Filip Florian odpowiedział nam właśnie na te pytania.
REKLAMA
Senna rumuńska prowincja. Młody chłopak zostaje uratowany od ciosów przez przypadkowego przechodnia. To obcy w tych stronach, starszy mężczyzna, który z nieznanych przyczyn postanowił właśnie w tych stronach spędzić starość. Starszy pan przywozi ze sobą powiew wielkiego świata, sporą ilość książek i nieznaną dotąd muzykę. Czy to właśnie jest przyczyną fascynacji, która wkrótce połączy dwójkę ludzi? Fascynacji bez erotycznych podtekstów, kryjącą w sobie zwykłą, męską przyjaźń. Zaiste dziwna to relacja, którą po latach chłopiec stara się zrozumieć. Czy kryła się za nią ta odmienność do codziennego życia chłopca? Nowy sposób odkrywania świata, zupełnie w tych stronach nieznany? A może poczucie, że wreszcie ktoś, poza rówieśnikami, traktuje naszego narratora, bowiem książka pisana jest z pozycji opowieści młodego człowieka? Bowiem Emil jest inny niż wszyscy dorośli w otoczeniu chłopaka. To nie pijący ojciec, czy egocentryczny brat. Emil jest partnerem, który będzie traktować naszego młodzieńca poważnie. To on ukazuje mu furtkę do nieco innego świata, a pozostawiając mu swoje zapiski, pokazał inny wymiar historii kraju. Historii widzianej z pozycji naznaczonego wojną kilkulatka, który dorasta w okrutnej, powojennej rzeczywistości. Co ciekawe, narracja ta pozbawiona jest strachu, czy patosu. Tak sucha opowieść pozbawia chęci odwetu, za to wymusza pragnienie naprawy rzeczywistości. Florian zdaje się mówić- przeszłość była okrutna, ale postarajmy się naprawić nasz kraj, nasz dom, dom wszystkich Rumunów.
Wszystkie sowy są jednocześnie opowieścią o tym jak kształtować przyszłość, opowiadając młodemu pokoleniu o przeszłości, a także zapisem prawdziwej przyjaźni, takiej jedynej, która nie zadaje pytań, nie ocenia, która nie musi być celebrowana pustymi gestami. Ona po prostu jest.
I jest bezcenna.
