Zbigniew Lubieniecki
Odwet
Polski chłopak przeciwko Sowietom 1939-1946
Zbigniew Lubieniecki Odwet Polski chłopak przeciwko Sowietom 1939-1946 Ośrodek Karta

Przyspieszone dojrzewanie dzieci towarzyszy zawsze wojnie. Nagle na kilkulatków spada ogromny ciężar, ogromna odpowiedzialność i to nie tylko za samego siebie, ale i za najbliższych, często też za rodziców.

REKLAMA
Gdyby nie wojna Zbigniew Lubieniecki byłby dzieckiem szczęścia. Arystokratyczne pochodzenie, zamiłowanie do broni i koneksje ojca, spowodowałyby, że podwoje wszystkich szkół wojskowych stanęłyby przed nim otworem. Niestety, wybuch wojny i towarzyszące jemu okropności przerwały łobuzerskie i beztroskie dzieciństwo. Już we wrześniu 1939 roku, niespełna dziesięcioletni chłopiec musi zrobić coś, przed czym zadrżałaby ręka niejednego dorosłego człowieka. Dobicie konającego człowieka jest w wielu przypadkach aktem łaski, jednak i do tego potrzebne są odpowiednie nerwy, siła ducha i odwaga przed dalszym życiem ze świadomością dokonanego już, nieodwracalnego wyboru. Takie przeżycia powodują, że dziesięciolatek uzna się za człowieka starego, tęskniącego za swoim dzieciństwem. Potem był Archangielsk, walka o życie i zdrowie najbliższych, amnestia i życie w Pierwomajsku. Życie ze świadomością, że oto każdy napotkany człowiek jest potencjalnym wrogiem, że nie może ufać nikomu, że musi kraść i kombinować, by przetrwać. I musi ukrywać nienawiść, bo to właśnie ona może go najłatwiej zdradzić.
Trudno sobie naszego bohatera wyobrazić jako beztroskiego chłopca. Czytelnik będzie mimowolnie dokonywać porównań. Jakim to ja byłem w jego wieku? Czy byłbym w stanie dać sobie radę? Co bardziej wrażliwi będą mówić o demoralizacji dziecka, winiąc za to okrutny system sowiecki. To prawda, okrutne warunki utwardzają każdego, zmuszają do przewartościowania wpojonych wcześniej zasad, zmuszają do przełamywania samego siebie. Dobicie śmiertelnie rannego, zabicie szpiega i donosiciela, kradzież jedzenia, które pozwoli przeżyć kolejne dni to rzeczy, których w normalnych, pokojowych warunkach żaden normalny człowiek nie uczyni. Powrót do normalnego życia, normalnej egzystencji, świadczy o braku demoralizacji. I właśnie to zrozumieć może tylko ten, kto kiedyś stał przyparty do muru…. A reszta? Może ośmieszać się, strojąc w szaty puryzmu.
Może Cię, Czytelniku razić jeszcze styl pisania. Tak, to język kilkuletniego chłopca, opracowany i uzupełniany zaraz po wojnie, po powrocie do Polski. Musisz jednak zrozumieć, że przez to jest właśnie najbardziej autentycznym i szczerym dokumentem.
Doceń to.