
Przeciwnicy Pawła Smoleńskiego mają mały problem. Paweł Smoleński opisuje świat takim go widzi, nie przyjmuje się krytyką, ani nikogo nie zmusza do przyjęcia własnego punktu widzenia. Tak to widzę, możesz się z tym zgodzić, albo nie, zdaje się mówić dziennikarz.
REKLAMA
Irak pierwszych miesięcy po obaleniu Saddama Husajna. Już minęła euforia po obaleniu znienawidzonego dyktatora, jeszcze trwają iracko irackie rozliczenia, już pierwsze grupy niezadowolone z nowego porządku zaczynają buntować się przeciw nowej władzy i wszechobecnym wojskom koalicji. W takim świecie nie ma porządku, bo być go nie może, to świat rozliczeń, starań o normalizację i uchwycenie części władzy, zdobycie choć odrobiny majątku i wykorzystanie cienia szansy na poprawę warunków życia. To właśnie ten Irak, Irak, który miał być rajem, a stał się piekłem. Do tego właśnie Iraku zabiera nas Paweł Smoleński. Okazuje go nam takim, jakim sam go widział, przekazuje nam słowa, które sam usłyszał opierając się pokusie opatrzenia tego jakimkolwiek komentarzem. W tej trudnej wycieczce Smoleński nie idzie na łatwiznę. Irak, którego doświadczył nie zamyka się jedną grupą społeczną czy religijną. Irak Smoleńskiego to Irak zaułków i bogatych domów, to Irak szyitów i sunnitów, to Irak ludzi, którzy są lojalni wobec nowej administracji i Irak buntujących się. Wydaje się, że Paweł Smoleński stał się nagle ustami sporej części irackiego społeczeństwa, że dzięki przekazowi Smoleńskiego możemy zrozumieć to, czego nie byli nam stanie wyjaśnić politycy czy wojskowi.
Wybierzmy się więc na wędrówkę po Iraku wraz z Pawłem Smoleńskim, spróbujmy zrozumieć współczesnych irackich muzułmanów tak jak on ich zrozumiał. Zrozumienie to nie musi oznaczać zaakceptowania stanowiska, nie musi oznaczać usprawiedliwiania. Pozwoli nam jednak uszanować odrębność, pozwoli nam na dostrzeżenie w tych innych drugiego człowieka i uszanowanie jego sposobu myślenia. A od tego już tylko malutki krok ku międzykulturowemu dialogowi.
Lektura Iraku pozwoliła mi dodatkowo zrozumieć, dlaczego wielu radykałów nie znosi tego, co pisze Smoleński. Radykałowie boją się tego, iż Janek uzmysłowi sobie, że taki Ali czy Muhammad jest takim samym człowiekiem jak on. Że Ali z kolei dostrzeże w Jehudzie normalnego człowieka, a Icchak uzna Dżamala za równorzędnego partnera. I wtedy trudno będzie ich wzajemnie skłócić.
Wybierzmy się więc na wędrówkę po Iraku wraz z Pawłem Smoleńskim, spróbujmy zrozumieć współczesnych irackich muzułmanów tak jak on ich zrozumiał. Zrozumienie to nie musi oznaczać zaakceptowania stanowiska, nie musi oznaczać usprawiedliwiania. Pozwoli nam jednak uszanować odrębność, pozwoli nam na dostrzeżenie w tych innych drugiego człowieka i uszanowanie jego sposobu myślenia. A od tego już tylko malutki krok ku międzykulturowemu dialogowi.
Lektura Iraku pozwoliła mi dodatkowo zrozumieć, dlaczego wielu radykałów nie znosi tego, co pisze Smoleński. Radykałowie boją się tego, iż Janek uzmysłowi sobie, że taki Ali czy Muhammad jest takim samym człowiekiem jak on. Że Ali z kolei dostrzeże w Jehudzie normalnego człowieka, a Icchak uzna Dżamala za równorzędnego partnera. I wtedy trudno będzie ich wzajemnie skłócić.
