Jean-Christophe Rufin
Podróże króla Madagaskaru
Jean-Christophe Rufin Podróże króla Madagaskaru Noir sur Blanc

Maurycy Beniowski, żołnierz, awanturnik i poszukiwacz przygód, król Madagaskaru, dyplomata francuski. Słowem człowiek, którego życie naje się na film, który zakasuje każdy obraz historyczny z sensacją w tle.

REKLAMA
Nasza opowieść zaczyna się w bliżej nieokreślonym dniu, kiedy to dwójka tajemniczych podróżników zabiega o spotkanie z Beniaminem Franklinem. Amerykański uczony i polityk zaintrygowany jest sposobem, w jaki zostali mu przedstawieni. Zgadza się przyjąć tajemniczych podróżników i to przez kilka następujących po sobie wieczorów. Zaiste dziwna to para. Mężczyzna nie potrafi określić swej narodowości, upiera się jednak przy hrabiowskim tytule, kobiecie nie przysługuje żaden tytuł, jest jednak pewna, iż z pochodzenia jest Rosjanką. Para ta ma wiele do powiedzenia i przez kolejne wieczory, na zmianę, snuje opowieść o swej młodości, miłości i życiu, które na pewno nudnym nie było.
Oczywiście nie trudno się domyślić, że tajemniczym arystokratą jest właśnie Beniowski. Awanturnik, do którego roszczą sobie, z równym powodzeniem, prawo trzy narody. Postać ta zafascynowała Autora, który korzystając z pamiętników Beniowskiego stworzył własną wizję wielkiego podróżnika. Z kart książki wyłania się filozof i humanista, który kaprysem losu został żołnierzem, jeńcem rosyjskim, wreszcie buntownikiem i podróżnikiem. Beniowski Rufina to urodzony przywódca, świetny strateg, po trosze hochsztapler i mitoman, świetnie znajdujący się w każdej sytuacji. Jakim był naprawdę nasz bohater tego się pewnie nigdy nie dowiemy. Wszystkie informacje jakie mamy o nim mają swoje źródło w jego własnych wspomnieniach, a te, ja wiemy, naznaczone są niechęcią do wspominania własnych wad czy występków. I tu wyłania się pole do popisu dla pisarzy i scenarzystów, którzy dowolnie, wzorem opowieści munhausenowskich, tworzyć własne wizje polskiego króla Madagaskaru, ku uciesze wielbicieli lekkiej literatury przygodowej. A przy okazji mogą oni przemycić trochę zapomnianej prawdy historycznej.
A to też jest cenne.