
Dolina krzemowa. Tu każdy, nawet kierowca autobusu ma swój pomysł na zaistnienie w branży internetowej. Tu mieszkańcy miniaturowych pokoików są przekonani, że ich pomysł wysadzi z siodła Marka Zuckenberga. Jak ten raj wygląda od środka, postanowił sprawdzić Corey Pain.
REKLAMA
Tytuł książki mówi nam wszystko. Nowy dziki zachód niewiele różni się od starego. Tu też trzeba mocno się napocić, wysilić się intelektualnie, ciężko pracować bez gwarancji sukcesu. Bo tak samo jak na tym starym dzikim zachodzie, tylko nieliczni, tylko ci, którzy mieli szczęście, osiągnęli sukces. Na starych pionierów czekała ziemia, na której mogli uprawiać zboże, lub chować bydło, tych nowych pionierów kuszą start upy, dzięki którym ich pomysły na biznes mogą być realizowane.
Krzemowa Dolina obrosła legendą. Staje się kwintesencją nowoczesności i zrobienia wielkiej kariery. I chyba tylko Zygmunt Bauman zauważył, że ta nowoczesność okupiona jest najbardziej niestabilnymi warunkami pracy. Średni czas pracy u jednego przedsiębiorcy jest w tym miejscu najkrótszy w całych Stanach Zjednoczonych. Wprawdzie podobnych wniosków Corey Pein nie wyciągnął ze swojego pobytu w tym miejscu, być może dlatego, że interesowali go głównie przedsiębiorcy, niemniej jednak odkrycia Autora nieco odmitologizowały to miejsce. Dolina Krzemowa obfituje w potencjalnych inwestorów, tu nikt nie przejmuje się porażką w inwestycji, kolejna może okazać się sukcesem, bardziej na wypalenie się narażeni są sami kandydaci na przedsiębiorców. Ta pogoń za sukcesem nie da bowiem zadowolenia. Bogaci nie będziemy wcale szczęśliwsi. W dodatku te sztywne zasady etyki biznesu. Czy pierwszy milion można zarobić legalnie? Można nie łamać zasad? Czy nie będzie łatwiej najpierw zarobić, a potem stać się uczciwym człowiekiem? A właściwie kiedy to stajemy się uczciwi? Chyba ten złoty środek w start upowym biznesie znalazł jedynie Autor. Jego pomysł nie przyniósł mu wprawdzie kokosów, ale też nie wymagał niewolniczej pracy, pozostawiając mu czas na to by po prostu żyć.
I taka myśl dziwna pozostaje w głowie…. Po co właściwie tak ciężko pracować, jeśli nie ma czasu, ani siły, by korzystać z owoców pracy swojej?
