
REKLAMA
Ava ma 28 lat, gdy dowiaduje się o nawrocie raka. Zostało jej kilka, najwyżej kilkanaście miesięcy życia. Wszystkie jej plany nagle przestają być możliwe, jednak dziewczyna nie chce pozwolić chorobie decydować o tym, jak przeżyje resztę życia. Postanawia spełnić swoje największe marzenie – wyprawić swój ślub.
Na horyzoncie nie ma co prawda pana młodego, ale to nie przeszkadza Avie w planach – wyprawi uroczystość dla samej siebie. Jedna z przyjaciółek umieszcza prośbę o wsparcie w internecie i wkrótce w ślub angażuje się cały kraj, by Ava zdążyła spełnić swoje marzenie i przewartościować życie, zanim się ono skończy.
„Twoje fotografie” to druga powieść Tammy Robinson, która ukazała się po polsku. Oba tytuły oprócz autorki łączy także tematyka i gatunek. Zarówno „Normalni inaczej”, jak i „Twoje fotografie” traktują o śmierci, żałobie i odchodzeniu, obie poruszają ten motyw w podobny sposób. A także obydwie napisane są w sposób, który przywodzi na myśl „Gwiazd naszych wina” (pomijając oczywiście nadzwyczajną błyskotliwość, jaka cechuje wszystkich bohaterów Johna Greena). Może to być uznawane za wadę, można też uznać to za styl autorki.
„Wygląda na to, że czytelnicy są zachwyceni dzielną młodą kobietą chorą na raka, której jedynym marzeniem, zanim kopnie w kalendarz, jest urządzenie sobie wielkiego przyjęcia weselnego.”
Z pewnością zaletą powieści jest to, że Robinson niczego nie upiększa. Pokazuje chorobę taką, jaka jest, ze wszystkimi jej objawami. Ava cierpi, jej stan się pogarsza i nie waha się o tym mówić. Jednocześnie – cierpienie to nie jest jednak gloryfikowane ani nie staje się okazją do patetyzmu. Robinson zgrabnie omija momenty szczególnie trudne, pokazując jedynie strzępy, zaś czytelnicy dowiadują się o wydarzeniach z opowieści świadków.
Udaje jej się to także dzięki bohaterom – szczególnie Avie, ale i jej przyjaciółkom, rodzicom czy Jamesowi. Od Avy bije optymizm, który bywa zakłócany chwilami zwątpienia, jednak nie traci ona ciętego języka. Tata zachowuje rozsądek, stanowiąc równowagę dla nadopiekuńczej żony, zaś przyjaciółki służą wsparciem. Jest w tym wszystkim uczucie, ale i sporo nieporadności – prób wyważenia, jak się zachować, co jeszcze wypada. Generalnie udało się Robinson zachować wrażenie naturalności relacji rodzinno-przyjacielskich, udało się także zachować proporcje między pogodą a dramaturgią wydarzeń.
To wszystko sprawia, że „Twoje fotografie” są dobrze wyważone – z jednej strony są opowieścią o spełnianiu marzeń, osiąganiu celów, z drugiej – historią o żegnaniu się, porządkowaniu swoich spraw, a także o tym, że na uczucia nigdy nie jest za późno.
Przy tak podobnych do siebie obu powieściach do czytelnika trafi ta, którą wybierze jako pierwszą. Niewątpliwie obie są dobrymi powieściami spod znaku YA, dobrze także napisanymi, ale Tammy Robinson ma w sobie potencjał przynajmniej na spróbowanie sił z innymi historiami.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
