
REKLAMA
Gordianus Poszukiwacz, który całe życie spędził na pracy detektywa, szykuje się do przejścia na emeryturę. Jednak zanim to nastąpi, czeka go jeszcze jedno ważne zadanie – ma sprawdzić, czy ktoś nie planuje zamachu na Juliusza Cezara. A że prosi go o to nie tylko Cycero, ale i sam Cezar, Gordianus musi podjąć się zadania.
Nie jest to łatwa sprawa, albowiem w Rzymie wrze. Niedawna wojna domowa i śmierć części przeciwników Cezara przysporzyła zwycięzcy wrogów, ale czy na tyle, by ktoś zawiązał przeciw niemu spisek? Sam pomysł, że ktoś chciałby zamordować Juliusza Cezara wydaje się niedorzeczny i właśnie w takim przekonaniu Gordianus prowadzi swoje śledztwo. I choć spotyka wielu niechętnych, to czy ktoś miałby ochotę na „Tron Cezara”?
Steven Saylor jest pisarzem reprezentującym nurt tzw. kryminałów antycznych. Innymi słowy – swoje fabuły umieszcza w starożytnym Rzymie, za bohatera obierając sobie Gordianusa Poszukiwacza, który jest kimś w rodzaju detektywa, zanim taki zawód w ogóle powstał. Saylor skacze po historii starożytnego Rzymu, wybierając co ciekawsze wydarzenia i czyniąc je kanwą swoich zagadek. Jednocześnie zaś w przystępny sposób przekazuje wiedzę, wyjaśniając niejasne kwestie społeczne czy polityczne.
Tym razem Saylor za oś swego najnowszego tomu obrał zabójstwo Juliusza Cezara w czasie id marcowych. I to w pewien sposób go gubi. Jak sam autor przyznaje, trudno zaskoczyć czytelnika, kto zabił, gdy mowa o jednej z najsłynniejszych spraw. Stąd nieco inne, dodatkowe zawiązanie fabularne, które jednakże nie za bardzo pomaga.
Problem leży w samym zbudowaniu fabuły – zanim dojdzie do tragedii, mija pół książki. Z jednej strony pomaga to zbudować napięcie (co jest jeszcze potęgowane podziałem akcji na poszczególne dni), z drugiej efekt ten jest niszczony niemalże skutecznie przez kilka wątków pojawiających się tuż przed feralnymi idami marcowymi. Otóż, Saylor do powieści wplata – ważny z późniejszej perspektywy – wątek Cynny i jego poezji. Cynna był ponoć najwybitniejszym twórcą tamtych czasów, po nim samym zachowało się niewiele, jednak Saylor stara się odtworzyć w pewien sposób jego twórczość, streszczając – lub tworząc – parę jego utworów.
I ma to pewien sens – a nawet podsuwa pewne wskazówki co do finału – ale sposób, w jaki Saylor to robi, wytrąca z czytelnika z rytmu. Sceny związane z poezją Cynny – czy to z czytaniem, czy to słuchaniem utworu, czy to w końcu z rozmową o utworach – są zbyt długie, zbyt odbiegające od reszty z powieści. I biorąc pod uwagę zakończenie, bystremu i uważnemu czytelnikowi zdradzi ten zaskakujący z założenia wątek.
„Tron Cezara” to trzynasty tom przygód Gordianusa Poszukiwacza. Mimo przytoczonych tu wad, nie jest to książka zła – po prostu nie została zbyt dobrze pomyślana i autor próbując uzyskać element zaskoczenia, nieco przedobrzył. Jednak nie da się ukryć, Saylor potrafi przedstawić świat bardzo już dzisiaj odległy, w sposób niezwykle przystępny i to widać doskonale w „Tronie Cezara”.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
