
Wszystko, co jest dla Ciebie niezrozumiałe z codziennej ekonomii, a wstyd Ci o to zapytać. Taki podtytuł powinna nosić książka Roberta H. Franka.
REKLAMA
Utarło się, że o ekonomii powinno się mówić w sposób bardzo poważny, najlepiej okraszając swą wypowiedź liczbami, wskaźnikami, a najlepiej, jeśli ma wypowiedź formę wykładu z użyciem prezentacji w PowerPoincie. Wszystko to sprawia, że ekonomiści uznawani są za nudnych, pozbawionych wyobraźni rozmówców. Skutki są opłakane. Obserwujemy zjawiska, które nas otaczają, nie potrafiąc odnaleźć w nich sensu i logiki i nie wiedząc, że sens zamyka się w prostym stwierdzeniu „bo tak się właśnie opłaca”.
Robert H. Frank, zwany najfajniejszym ekonomistą na świecie, odkrył prawdę oczywistą. Ludzie przyswajają sobie wiedzę szybciej, kiedy przemyca się ją opakowaną w ciekawą opowieść, niż w czasie nudnego, naszpikowanego danymi, wykładu. Z tego właśnie względu jego wykłady na Uniwersytecie Cornella, jak i felietony w New York Times, cieszyły się sporym zainteresowaniem studentów i czytelników. Frank uświadamia czytelnikowi jedno. Do rozumienia zjawisk ekonomicznych nie potrzeba znajomości specjalistycznych pojęć, czy sprawnego posługiwania się matematyką. Wystarczy trochę logiki i zmysłu obserwacyjnego. Analiza tego, co widzimy, pozwoli na zupełnie inną ocenę przekazów medialnych i pozbawienie mediów funkcji opiniotwórczej. Zdaję sobie sprawę, że każdy, kto przeczyta ostatnie zdanie, pewnie uśmiechnie się szyderczo. Jak powiązać sposób zapinania koszul męskich i damskich, z wyrobieniem własnego zdania o zjawiskach ekonomicznych? Otóż zacny czytelniku, czy zastanowiłeś się kiedykolwiek nad przyczynami tych różnic? Nie? A może właśnie od czegoś trzeba zacząć?
Choćby od lektury odpowiedzi na proste pytania amerykańskich studentów.
