Dziennik Anne Frank
Ari Folman David Polonsky
Dziennik Anne Frank Ari Folman David Polonsky Wydawnictwo Stapis

O tej książce słyszał chyba każdy. Dziennik Anny Frank, dziewczynki, która przez dwa lata ukrywała się w okupowanym Amsterdamie, stał się dla wielu młodych ludzi na całym świecie pierwszym źródłem wiedzy o tym, do czego prowadzą uprzedzenia rasowe, ksenofobia i zwykła nienawiść. To niesamowite świadectwo przedsionka Holokaustu przybliżają nam teraz mistrzowie komiksu : Ari Folman i David Polonsky.

REKLAMA
Szymon Wiesenthal w swoich pamiętnikach opisał pewne zdarzenie. Oto w czasie spotkania ze zbuntowaną nieco grupą nastolatków, usłyszał prowokacyjną tezę, która miała negować Holokaust. W czasie dyskusji, jaka została tym wywołana, podniesiona została właśnie kwestia Dzienników Anny Frank. Młodzi ludzie zażądali, by Wiesenthal postawił przed sądem esesmana, który ją aresztował. Wiesethal podjął wyzwanie i oto po żmudnym śledztwie aresztowany został Karl Josef Silberberg. Dawny esesman długo nie mógł uwierzyć, że przyczyną jego aresztowania były zlekceważone przed laty zapiski młodej dziewczyny. Ta historia uświadamia nam czym dla zachodniego czytelnika były przez lata te Dzienniki.
Zajmijmy się jednak samym komiksowym wydaniem Dzienników. Przyznam, że bałem się powtórki z komiksu Maus Arta Spiegelmana, jednak duet Folman-Polonsky, autorzy znakomitego Walca z Bashirem, byli gwarancją czegoś zupełnie innego. Nie zawiodłem się. Tekst połączony z obrazem, opracowane przez Folmana fikcyjne dialogi, których brakowało w samej książce i sama postać Anny, wkomponowanej w Krzyk Muncha, czy w Złotą Damę Klimta…. To wszystko robi wrażenie, jednak chyba najcenniejsze jest to, co nasi autorzy uwypuklili w swoim komiksie, a co do tej pory umykało czytelnikom Dzienników….. Dopiero ten komiks uświadamia nam poczucie humoru Anny. Typowe angielskie poczucie humoru, miało nie dopuścić do łez, do załamania się w atmosferze nie tylko zagrożenia, ale przede wszystkim, tej więziennej atmosferze. Przebywanie w małym pomieszczeniu z tymi samymi ludźmi może wywołać nie tylko niesnaski, ale i agresję i tylko humor mógł przez tym chronić. Właśnie dzięki temu uwypukleniu, wydanie to jest odkrywcze, przez co cenne.
Czytajmy więc.