O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Toksyczność

Jarosław Czechowicz
Toksyczność
Jarosław Czechowicz
Toksyczność Wydawnictwo Prószyński i S-a
Historia uzależnienia i ucieczki, a może nawet i ucieczek, przed własną przeszłością i przed słabością. Odpowiedź, jaką Jarosław Czechowicz udzielił Hansowi Falladzie.



Janina jest prostą dziewczyną, która po śmierci matki postanawia uwolnić się z koszmaru dorastania w rodzinie alkoholika. Wyjazd do miasta, praca, małżeństwo z pierwszym mężczyzną jaki się nadarzył, wreszcie macierzyństwo, a przede wszystkim zabawa, która okazała się pułapką bez wyjścia. Taka to prosta historia, których jest wiele. Każdy z nas słyszał o kimś, kto nieco się zagubił, a poszukiwania sensu życia, albo potwierdzenia, iż takowe sensu nie ma, szukał na dnie butelki, można więc powiedzieć, że opowieści o alkoholizmie są naszą narodową specjalnością. Wydawać by się mogło, że opowieści o staczaniu się innych sprawiają nam przyjemność, albo szukamy w nich potwierdzenia, że akurat z nami nie jest tak źle. Gdzieś umyka nam groźne memento, że alkoholik to nie tylko ten, który przy każdej okazji, lub bez niej, sięgać po kieliszek, nie tylko ten, który upija się do nieprzytomności, ale przede wszystkim ten, kto alkohol fetyszyzuje, boi się uzależnienia, przekonuje sam siebie, iż alkoholikiem nie jest, kto ukrywa przed najbliższymi ilości wypijanych trunków. Wreszcie ten, ktry swój nałóg stawia ponad uczucia drugiego człowieka.


Wróćmy może do samej bohaterki. To kobieta, która przeszła w dzieciństwie piekło. Toksyczne dzieciństwo spowodowało, że kobieta pragnęła jedynie spokoju i szczęśliwego życia. Niestety splot okoliczności spowodował, że na szczęście liczyć nie mogła. Zgodnie z jej narracją była ofiarą mężczyzn. Męża, który nie dość się nią interesował, a nawet śmiał oceniać ją, kolejnych kochanków, którzy wpędzali ją w nałóg, wreszcie swych dzieci. Ofiara losu szuka pocieszenia w butelce i coraz mniej się z tym kryje. Nie zauważa, że mężczyźni od niej uciekają, nawet do grobu. I tak naprawdę nie uświadamia sobie własnej w tym winy, podświadomie roszcząc sobie pretensje do ulgowego traktowania przez otoczenie, do zrozumienia słabości i do oparcia w kolejnych męskich ramionach. Toksyczna modliszka niszczy dzieciństwo swych dzieci, bo inaczej nie potrafi. Czym skorupka za młodu nasiąknie, ty na starość trąci. Ktoś taki nigdy nie zazna szczęścia, bo nie będzie potrafił dać go drugiej osobie. Ani pieniądze, ani obiady czy czyste mieszkanie, oraz mniej lub bardziej wystawne celebrowanie uroczystości, nie sprawi, że mężczyzna będzie przy takiej kobiecie szczęśliwy.


Zupełnie inaczej historia Janiny wyglądać będzie z perspektywy jej otoczenia. Jej otoczenie zupełnie inaczej postrzegać będzie historie naszej bohaterki. I właśnie ich relacja wstrząśnie czytelnikiem. Na tych ostatnich stronach znajdziemy kwintesencję toksyczności wywołanej alkoholizmem. Jarek Czechowicz napisał książkę, która poruszy każdego czytelnika. Skąpa, pisana prostym językiem, trafi do czytelnika. Prosty, nie udawany język, potęguje uczucie przygnębienia, wstrząsając jednocześnie w czasie lektury. Nie jest to więc kolejna antyalkoholowa narracja, z której nic nie wynika, ale głos DDA, dorosłych dzieci alkoholików, którzy do końca życia będą zmagać się z nałogiem rodziców.


Skutki nałogu bowiem są dziedziczone. Pamiętajmy o tym.