O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Z głową w gwiazdach

Jenn Bennett "Z głową w gwiazdach"
Jenn Bennett "Z głową w gwiazdach" Wyd. IUVI



Zorie ma uporządkowane życie, a jego rytm wyznaczają kolejne kalendarze i planery. Ta sytuacja zmienia się, gdy jej mama wysyła ją na kemping z grupą znajomych ze szkoły. Wesoła atmosfera szybko się zmienia, gdy grupa kłóci się w wyniku czego Zorie zostaje porzucona w głuszy. Nie jest jednak sama.


Biorąc pod uwagę towarzystwo Zorie wolałaby samotnie szukać drogi do cywilizacji, bo jej partnerem w nieszczęściu jest Lennon – chłopak, który złamał jej kiedyś serce. Niegdysiejsza przyjaźń zmieniła się w otwartą wrogość, gdy między ich rodzinami wybuchł konflikt. Teraz muszą odłożyć animozje na bok, jeśli nie chcą się pozabijać po drodze.


„Z głową w gwiazdach” to najnowsza powieść Jenn Bennett, którą polscy czytelnicy mogą znać już z „Mojego Alexa” i „Miłosnego graffiti”. Tak jak w poprzednich autorka przedstawia letni romans, jednak ta jest o lżejsza niż dotychczasowe jej tytuły.

„Z głową w gwiazdach” wciąga od pierwszych stron. To jedna z tych historii, które zakończenie można z łatwością przewidzieć (tak, jak i przebieg akcji, ale to już wina opisu na czwartej stronie), a mimo to trudno się od niej oderwać. Czytelnik zna finał, lecz nie przeszkadza mu to w kibicowaniu bohaterom i ekscytowaniu się kolejnymi zwrotami akcji.


To wszystko dzięki umiejętnościom pisarskim Bennett. Autorka potrafi nadać dialogom ton naturalny, tak że bez trudu można uwierzyć w relacje między poszczególnymi postaciami. Do tego umie prowadzić swoich bohaterów – tak, by nie byli przejaskrawieni, ale prawdziwi. Może sprawia to, że czytelnik otrzymuje mniej romantycznych momentów, niż można byłoby (momentów ku temu było wiele), ale te, które finalnie dostaje, są idealne.

Wynika to także z generalnej lekkości samej historii. Cały czas jest w niej humor, nawet w tych najgorszych sytuacjach. Fabuła jest oparta o prosty konflikt, poszczególne wydarzenia są wariacją znanych schematów, a mimo to czuć w tym jakąś świeżość. Ta kryje się w naturalności – jakby autorka kierowała relację między bohaterami w miarę rozwoju dialogu, nie miała odgórnie nakreślonego planu. Efekt jest idealny.

Ktoś napisał, że Jenn Bennett pisze historie idealne na lato. I coś w tym rzeczywiście jest. Jej książki nie są szczytem osiągnięć powieści młodzieżowej, ale wygrywają lekką tonacją i generalnym optymizmem. W książkach Bennett czuć tę młodzieńczą radość, niezmącony optymizm i energię. „Z głową w gwiazdach” plasuje się w tym samym rzędzie, co powieści Meg Cabot czy Kasie West – powieści lekkich, ale przyjemnych i odprężających.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?