Ann Cleeves "Błękit błyskawicy"
Ann Cleeves "Błękit błyskawicy" Wyd. Czwarta Strona

REKLAMA
W słynnym obserwatorium ptaków na Fair Isle zostaje odnalezione ciało kobiety. Pracownica ośrodka na wyspie padła ofiarą morderstwa. Krąg podejrzanych jest zamknięty, bowiem wyspa z powodu pogody jest odcięta od święta. Na szczęście na miejscu znajduje się detektyw Jimmy Perez, by wyjaśnić sprawę.
Jest na wyspie z całkiem innego powodu, ale służba nie drużba i śledztwo ktoś musi przeprowadzić. Zmaga się jedynie z narastającymi problemami – pracą w pojedynkę, ograniczonym czasem i faktem, że prowadzi sprawę na swej rodzinnej wyspie, więc tym trudniejsza jest jego sytuacja. Wśród uwięzionej społeczności narastają frustracje i strach, że zabójca uderzy ponownie.
„Błękit błyskawicy” zamyka „Kwartet szetlandzki”, cykl kryminałów rozgrywający się na kolejnych to wyspach szetlandzkich, każda kolejna będąca coraz bardziej niedostępna dla świata, coraz bardziej odległa i pozbawiona życia (gdyby cykl trwał dalej, pewnie doszłoby do sytuacji, gdy na wyspie znalazłby się jedynie Perez i zabójca). Wszystkie łączy skumulowanie emocji i konfliktów na małym terenie i nagły morderczy atak.
Sam cykl był dosyć nierówny, z lepszymi i gorszymi odsłonami. „Błękit błyskawicy” godnie jednak kończy historię Jimmy’ego Pereza. Możliwe, że stało się tak dzięki ostatecznemu skumulowaniu tego, co Cleeves budowała w poprzednich tomach – a zatem najmniej mieszkańców, klaustrofobiczna atmosfera podkręcona do maksimum i najbardziej nieprzystępna do życia przestrzeń. To i ciekawa zagadka, książka nawiązująca do schematów, którymi operowała Agatha Christie sprawia, że „Błękit błyskawicy” jest najlepszą odsłoną serii.
„Błękit błyskawicy” wygrywa także samym poprowadzeniem wątku Jimmy’ego Pereza. Sam detektyw w dotychczasowych tomach był dość nieciekawym bohaterem, początkowo jednym z licznych spod znaku kryminałów skandynawskich, później zaś nieco miotającego się i nieporadnego śledczego, wciąż jednak nudnego. W czwartym tomie sytuacja się zmienia – możliwe, że sprawia to obecność Fran i status ich związku – dotychczasowo albo jego ukochanej nie było, albo sytuacja między nimi była niejasna. Tym razem wszyscy są pod ręką, Jimmy może skupić się na sprawie (a przynajmniej czytelnikowi oszczędza się rozmyślań detektywa nad jego życiem), a relacje między Jimmym a rodziną i nim a Fern sprawiają, że część obyczajową czyta się świetnie.
Czwarty tom przykuwa uwagę strukturą rodem z kryminałów Christie i ponurą atmosferą. Jeśli czytelnik miałby wybrać tylko jedną książką Ann Cleeves z „Kwartetu szetlandzkiego”, to z pewnością wybór powinien paść na „Błękit szetlandzki”. Szczególnie, że znajomość poprzednich tomów przydaje się dla historii Pereza, a tę można sobie bez żalu odpuścić.
Marta Kraszewska

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?