Joanna Podgórska
Spróchniały krzyż
Joanna Podgórska Spróchniały krzyż Wielka Litera

Kościół katolicki nie ma żadnych trudności z akceptacją konstytucyjnej zasady świeckości państwa, skoro jej rozumienie i terminologia zostały zaczerpnięte wprost z jego własnych dokumentów. Zasada ta dotyczy relacji pomiędzy głównymi instytucjami Państwa i Kościoła. Oznacza to rozdział tych instytucji, a zarazem nie wyklucza ich współpracy. Jakże cynicznie brzmią dzisiaj słowa arcybiskupa Gądeckiego z 8 maja 2018 roku. Joanna Podgórska dowodzi, że to tylko przykrywka służąca do ukrycia powolnej budowy państwa wyznaniowego.

REKLAMA
Zacznijmy od postawienia prostego pytania. Czy jest świeckie państwo? Najprostsza definicja, wg której jest ono przeciwieństwem państwa wyznaniowego wydaje się być błędna. Czy wystarczy bowiem do świeckości brak instytucji występujących np. w Iranie? Czy możemy dzisiaj, w 2019 roku powiedzieć, że Polska jest państwem świeckim? No przecież każdy z nas obserwując sytuację w naszym kraju zaprzeczy temu, wiedząc doskonale, że zmierzamy w stronę państwa wyznaniowego. Tak więc wszystko co zawiera Spróchniały krzyż nie jest zaskoczeniem dla czytelnika, który obserwuje sytuację w naszym kraju. Jedynie przerazić może tempo, w jakim następują zmiany i ich kierunek. Bowiem Kościół sprzymierzył się z nacjonalistami, środowiskiem wiernym i zdyscyplinowanym na tyle, że wybaczyć mu można niewielką znajomość biblii czy nawet dekalogu.
Podporządkowanie rządzących, poprzez choćby stosowanie moralnego szantażu, wywieranie wpływu na system szkolnictwa, flirt z narodowcami i próba narzucania jedynie słusznego modelu życia i jedynie słusznego kodeksu moralnego, opartego na dwubiegunowości i nie dostrzegającego dylematów moralnych. Kościół nie mogąc edukować i przekonywać wiernych, stara się podporządkować sobie rządzących i indoktrynować najmłodszych. Zaiste smutny to obraz instytucji, która według prezentowanych statystyk, reprezentuje interesy 95% społeczeństwa polskiego. Król jest nagi, chciałoby się krzyknąć, pamiętając zarówno o sytuacji w Irlandii jak i Hiszpanii. Tamtejsze kościoły, też bardzo pewne swej pozycji, nie liczyły się zarówno ze zmianami obyczajowymi jak i opinią publiczną. Ten los czeka również kościół w Polsce, ale zanim się to stanie, zbyt wielu ludzi przeżyje własne tragedie i upokorzenia.
I to właśnie jest najbardziej smutne.