
Daleka Kamczatka, tajemnicze zniknięcie dwójki dziewczynek. Kryminał? Nie, ten wątek jest tylko pretekstem do ukazania codzienności kilku kobiet mieszkających na krańcach Rosji. Książka dla kobiet? Wprawdzie pisana o kobietach i przez kobietę, ale z powodzeniem zainteresuje każdego z nas.
REKLAMA
Jeśli interesuje Cię rozrywka przy kryminale, odpuść sobie. Wprawdzie zaczyna się niczym całkiem niezły thriller, ale szybko porzucona zostaje konwencja kryminału. Nic nie wiemy o prowadzonym śledztwie, przesłuchaniach i poszukiwaniach. Zniknięcie dwójki dziewczyn jest więc tylko pretekstem do nieco szerszej opowieści. Życie na dalekiej Kamczatce widzianej oczami kilku kobiet. Wszystko je dzieli. Wykonywane zawody, wiek i pochodzenie etniczne. Łączy je tylko miejsce na samym krańcu Rosji. Miejsce, w którym wola kobiet znaczy jeszcze mniej niż w Rosji centralnej, miejsce, w którym wódka konsumowana jest równie często, co herbata, a surowe i zimne przestrzenie nie zachęcają do zbyt wielu wędrówek. I właśnie te kobiety są prawdziwymi bohaterami tej książki, a prawdopodobnie celem Autorki było pokazanie własnej wizji Kamczatki i nawet jeśli sami Rosjanie, znający przecież lepiej tą krainę niż debiutująca amerykańska pisarka, to sama książka, napisana pięknym językiem, może nieco trudnym, czasem nużącym, jakby Autorce nie zależało specjalnie na przyciągnięciu czytelnika. A po lekturze pozostaje uczucie smutku i niedosytu, jakby czuł się oszukany tym, że miał dostać kryminał, a dostał opowieść o kilku kobietach.
Bywa i tak.
