
„Dlaczego oni nas tak nienawidzą?” To pytanie zadaje sobie każdy, kto czyta przesłanie ekstremistów lub czyta o ich zbrodniach. Souad Mekhemmet pytanie to zaczęła zadawać sobie dość wcześnie. Jako muzułmanka urodzona i dorastająca w Niemczech od wczesnych lat miała znacznie więcej, niż my, powodów by obawiać się ekstrem izmów. Z jednej strony religijnego, z drugiej rasistowskiego.
REKLAMA
Takie doświadczenia pozostawiają na człowieku piętno. Reakcje są różne- jedni drżą każdego dnia, obserwując z niepokojem poczynania radykałów z obu stron wyimaginowanej barykady, inni własnym postępowaniem starają się udowodnić, że wszelkie stereotypy ich właśnie nie dotyczą, że oni właśnie są inni, najmniejsza zaś grupa stara się znaleźć odpowiedź na to odwieczne pytanie o nienawiść i starać się nie tyle usprawiedliwić, co zrozumieć sposób myślenia i motywacje tych, którzy nienawidzą. Nienawiść trudna jest do pojęcia. Być może stanowi ona rewers monety, której awersem jest miłość. Oczywiście może to być zbyt dalece idącym uproszczeniem, ale chyba każdy z nas doświadczył niekontrolowanego wybuchu nienawiści ze strony kogoś, kto wcześniej zapewniał o swej dozgonnej miłości. Oczywiście takiemu wybuchowi nienawiści towarzyszy poczucie krzywdy, często wyimaginowane, wynikłe z postrzeganiu własnych oczekiwań z cudzymi obietnicami.
Wróćmy jednak do książki. Souad Mekhennet jeździ wszędzie, gdzie toczy się wojna kulturowo religijna, gdzie dżihadyści starają się narzucić wszystkim wizję swego świata. Kobeta rozmawia z każdym, kto jest gotów przedstawić swoje racje, swoją wizję świata i motywacje jakie nim kierują. Rozmowy te przedstawia w sposób obiektywny, sama nie oceniając nie zmusza, ani nawet nie zachęca czytelnika do dokonania oceny. Czytelnik ma tak samo jak i ona po prostu zrozumieć tych ludzi. A zrozumieć, nie oznacza wcale usprawiedliwić. Po prostu zacny czytelniku masz podobnie jak autorka pojąć, że „płacz matki nad ciałem zabitego dziecka wszędzie brzmi tak samo, bez względu na to, czy matka jest czarna, brązowa, czy biała; czy jest muzułmanką, żydówką czy chrześcijanką; czy jest szyitką czy sunnitą”
Ta książka pewnie zawstydzi tych, którzy cztery lata temu dali się ponieść histerii anty uchodźczej. Wtedy to prasa donosiła o wyrzucanych na plaże zwłokach małych dzieci, czy o ciałach zamarzniętych w samochodowej chłodni. Niektórzy nie będą pamiętać o swoich komentarzach, w których wyrażali radość z ich śmierci, czy choćby relatywizowali ją, by po chwili tulić własne dzieci i wracać do swego poukładanego świata. Ciekawe czy pamiętali, co pisał Poeta.
„Głodni na ulicach świata - Moja wina”
