
REKLAMA
Najnowszy tytuł Ursuli K. Le Guin, który ukazuje się po polsku, może zaskoczyć jej najwierniejszych czytelników. „Dotąd dobrze” ukończone na krótko przed śmiercią jest bowiem zbiorem wierszy, jakie autorka znana głównie z science-fiction pisała przez całe życie.
Docenić trzeba przede wszystkim sposób wydania „Dotąd dobrze” Ursuli K. Le Guin. Wiersze są bowiem zamieszczenie w obu wersjach językowych – w oryginale i w spolszczonej formie. Miły to gest, szczególnie przy czymś tak trudnym do przełożenia jak poezja. Choć zasadniczo tłumacze poradzili sobie dobrze (czego innego spodziewać by się można po Jerzym Jarniewiczu), to jednak nie zawsze da się przekazać uczucia, intencje czy wrażenia, jakie niesie za sobą oryginał.
„Dotąd dobrze/So Far So Good” to zbiór siedmiu tomików poezji wydanych przez Ursulę K. Le Guin. Czytając wiersze, widać jak powoli zmieniała swoje spojrzenie na świat. Zaskakuje także różnorodność tematów, jakie autorka porusza w wierszach – od tych najbliższych bajkom ku tym coraz bardziej egzystencjonalnym i pełnych powagi, zmagającymi się z zagadnieniem śmierci.
Dominuje w nich prostota. Zarówno w tematyce, jak i w sposobie ich przekazu, napisania. Mówią o zwykłych, codziennych sprawach. Wiersze są proste, pozbawione ozdobników czy wyszukanych środków stylistycznych. Wiele z nich jest surowych, ograniczonych do minimum. Jednocześnie zdają się być pozbawione granic, jeśli chodzi o wyobraźnię – widać to szczególnie przy jej bardziej bajkowych wierszach.
Spośród wszystkich wierszy dla mnie najbardziej wzruszające okazały się te zamieszczone w ostatnim tomiku, „In the Ninth Decade/W dziewiątym dziesięcioleciu”. Mówią o powolnym odchodzeniu, o starości, o żalach i zapomnieniu. Są pełne emocji, jest w nich pewna rezygnacja, ale jednocześnie przez rozżalenie przebija się jakaś nadzieja. I bezgraniczna wyobraźnia Ursuli K. Le Guin.
„Dotąd dobrze/So Far So Good” Ursuli K. Le Guin to piękny, różnorodny zbiór poezji. Jest przesiąknięta magią światów wyobrażonych przez pisarkę, ale nie brak w nich i gorzkich podsumowań życia, pozbawionych magicznej otoczki. Z pewnością jest to tom, po który warto sięgnąć, choćby po to, by sprawdzić, jak dobrze Le Guin radzi sobie z poezją. Odpowiedź brzmi – świetnie i nawet jeszcze lepiej.
Marta Kraszewska
Marta Kraszewska
