Svetislav Basara
Letnie przesilenie
Svetislav Basara Letnie przesilenie Wydawnictwo Książkowe klimaty

Czasem, nie mogąc się powstrzymać, podchodzę na ulicy do całkiem nieznajomego człowieka i pytam najuprzejmiej, dlaczego on w ogóle żyje.

REKLAMA
Przyznam, że czekałem na tę książkę z niecierpliwością. Nie dlatego, bym słyszał wcześniej o jej autorze. Svetislaw Basara chyba jeszcze nigdy nie był tłumaczony na język polski, a wszystko, czego się o nim dowiedziałem, pochodzi z angielskiej wikipedii. Uświadomiłem sobie, iż serbska Literatura jest tak naprawdę nieobecna na naszym rynku wydawniczym. Oczywiście, sięgając po nią, obawiałem się ech serbskiego nacjonalizmu w opowiadaniach, jednak uświadamiając sobie, iż Basara prowadził bogatą korespondencję z Milijenko Jergoviciem, uznałem, że ryzyko jest minimalne. I faktycznie, Basara nie lubi radykalnych poglądów i potrafi je słownie piętnować. Książka, o której mówimy, jest tak naprawdę wyborem opowiadań z wcześniejszych zbiorów, jakie ukazały się w Serbii począwszy od lat osiemdziesiątych XX wieku po rok 2008.
Ta swoista antologia opowiadań Basary pokazuje nie tylko rozwój artystyczny pisarza, ale też spectrum jego zainteresowań. Ludzkie namiętności i słabości, pożądanie, narkotyki, alkohol czy niemoc życia, wywołująca pragnienia samobójcze, towarzyszą rozliczeniom z historią i polityką oraz plejadzie znanych nam pisarzy Jugosłowiańskich. Przyznam, że ze szczególnym zainteresowaniem czytałem opowiadanie o słynnym titowskim gułagu na Nagiej Wyspie. To poczucie niewinności, mieszające się z refleksją, iż ofiary tylko przypadkiem nie stały się katami, stanowią zaprzeczenie w sposób naturalnie kreowanego mitu ofiary niewinnej i nacji bez skazy. Basara lubi bawić się słowem. Dla intelektualisty jest ono jedyną bronią w starciu z brutalnym światem. Kąśliwa ocena sytuacji, wyśmianie i cięta riposta jest bronią o wiele groźniejszą niż nóż czy kastet. Dalibóg, nie chciałbym sprzeczać się z Basarą.
I wam też nie radzę.