O autorze
Ekonomista z zawodu, a mol książkowy z wyboru.

Kronika niedzielna

Sandor Marai
Kronika niedzielna
Sandor Marai
Kronika niedzielna Wydawnictwo Czytelnik
Europa stoi nad krawędzią, nowa, okrutna wojna stoi u bram. Duch europejski, wspaniała złota epoka odchodzi w dal. I wydaje się, że tylko jeden człowiek, Sandor Marai, zdaje sobie z tego sprawę.



To chyba nie jest przypadek, iż tom zawierający niedzielne felietony Sandora Marai, otwiera ten z 3 września 1939 roku. Już trzeci dzień czołgi niemieckie przemierzają ziemie polskie, a tego dnia Francja i Wielka Brytania wypowiedziały rzeszy niemieckiej wojnę. Pisarz jeszcze nie wie, że zachodni sojusznicy Polski wykonali jedynie gest symboliczny, że armia francuska nie ruszy się z wygodnych umocnień linii Maginota. Wydaje się to jednak zupełnie obojętne. Już tego dnia bowiem Marai dostrzega zmierzch znanego mu świata. Ten świat się już nie odrodzi, ale Pisarz jeszcze tego nie wie. Wyczuwa jednak, że odrodzenie europejskiego ducha może trwać lata. Smutek i nostalgia za starymi czasami bije z każdego słowa. Bowiem Marai był chyba tym jedynym intelektualistą, który w tych trudnych czasach, czasach coraz bardziej popularnych europejskich nacjonalizmów i mocarstwowych aspiracji, wyszedł poza własną nację i to wyszedł w sposób naturalny i zupełnie niezamierzony, stając się prawdziwym Europejczykiem, obywatelem całego kontynentu. Chyba tego dnia, nie przypuszczał jak szybko ta europejskość będzie mu potrzebna.

Kronika niedzielna to zbiór felietonów, jakie Pisarz publikował w latach 1936-1943 w dzienniku Pest Hirlap. Wyboru samych felietonów i kolejności ich zamieszczenia dokona sam Autor do pierwszego ich wydania w 1943 roku. Czytając je z zaskoczeniem stwierdzimy, że Pisarz przewidział największe nieszczęście Europy. Podział na dwa, wrogie sobie obozy, niebezpieczeństwo stojące przed małymi krajami, los Węgier, definicja patriotyzmu. Wszystkie te tematy poruszane w felietonach zaskakują trafnością wniosków i logiką przemyśleń. Po raz kolejny padłem więc na kolana przed umysłem Maraia zazdroszcząc Węgrom i całemu światu tego pisarza.

Czytajmy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
0 0Królowa wróciła. Trzeci sezon "The Crown" udowadnia, że to wciąż serialowa śmietanka Netflixa
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
INNPoland 0 0Lodowe księżyce i wiatr słoneczny. Człowiek w kosmosie to nic przy tych misjach
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Twardy zawodnik" rezygnuje z prawyborów w PO. Kidawa-Błońska nie ma już rywali
0 0Kaczyński mówił o rodzinie, ale znów podzielił Polaków. "Marginalne zjawiska mają być normą"
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam