Janina Konarska
Dwór na wulkanie
Dziennik ziemianki z przełomu epok 1895-1920
Janina Konarska Dwór na wulkanie Dziennik ziemianki z przełomu epok 1895-1920 Ośrodek Karta

11 marca 1895 roku rozpuszczona pannica zaczyna pisać dziennik. Dziewczę chce w nim notować rzeczy ważne, przynajmniej jej punktu widzenia, chwile, w których będzie chciała wyrzucić z siebie swoje odczucia. Nie wie jeszcze, że stworzy jeden z niepowtarzalnych dokumentów, świadectwo świata, który dwadzieścia pięć lat po napisaniu ostatniej strony miał zniknąć już na zawsze. Świat polskiego ziemiaństwa.

REKLAMA
O czym zazwyczaj piszą pannice w okresie dorastania? Imprezy, chłopcy, problemy przyjaciółek i wyjazdy. I właśnie te same tematy poruszały naszą autorkę. Cóż, młodość jest zawsze taka sama. Tylko, że z młodości się wychodzi, dojrzewa i pojawiają się gdzieniegdzie tematy ważne. Choćby rewolucja 1905 roku i zbliżający się konflikt wojenny. Ten ostatni poznajemy z perspektywy młodej mężatki, która wraz z mężem gospodaruje w majątku ziemskim niedaleko Włoszczowej. Zaiste niezwykły to dokument. Konarska nie zapisuje bowiem tylko własnych spostrzeżeń, ale wplata w nie informacje pochodzące z prasy, czy relacje ludzi, z którymi się spotyka. Piane na gorąco nieco śmieszą nas, znających rzeczywisty przebieg wydarzeń. Musimy jednak pamiętać, że w czasie wojny przepływ informacji bywa zakłócony i prawdziwe dane mieszają się z plotkami i rodzajem przekłamań, które dziś nazwalibyśmy fake newsami. Niemniej jednak dokument ten pokazuje wizję świata ziemiaństwa, ich obawy, swego rodzaju niedojrzałość polityczną, brak wizji przyszłości niepodległego państwa, czy też najzwyklejsze w świecie spojrzenie na ten konflikt zbrojny, który miał być szansą dla odrodzenia Polski.
Wspomnienia żołnierzy legionów zawierają wzmianki o nieprzychylnym stosunku do wkraczających oddziałów polskich. Kładziono to na karb świeżych jeszcze wspomnień po klęsce powstania styczniowego, obawach, że nowa danina krwi może znów pójść na marne i o zwykłem, pozytywistycznym pragnieniu budowy prawdziwie polskiej gospodarki. Nikt jednak nie wspomniał o widocznej na kartach Dzienników obaw, iż socjalista Piłsudski, organizator grup bojowych z czasów rewolucji 1905 roku, zechce wskrzeszenie Rzeczpospolitej powiązać z daleko idącymi zmianami społecznymi. Obawiano się, że Niepodległa oznaczać będzie utratę majątków i dotychczasowego stylu i poziomu życia. Nie oznacza to jednak, że ziemiaństwo z kielecczyzny entuzjastycznie przyjmowało najbardziej zagorzałego przeciwnika Piłsudskiego jakim był Dmowski. Wprawdzie Konarska nie używa w Dziennikach tego określenia, niemniej jednak słowo „zdrajca” tkwi gdzieś między słowami, niewypowiedziane, ale z pewnością pomyślane. Czy mogła przypuszczać, pisząc te słowa, że odzyskanie niepodległości nastąpi w sposób płynny, na gruzach mocarstw zmęczonych wojną, zdemoralizowanych i targanych konfliktami wewnętrznymi, a przejęciem władzy zajmą się ludzie podobni do jej męża? I o czym by pisała, już po 1920 roku? Jak oceniała początki niepodległości, problemy gospodarcze czy zamach majowy? Czy przewidywała klęskę wrześniową? Tego niestety się nie dowiemy, bowiem Autorka po wojnie, po pióro już nie sięgnęła.
Szkoda