Alicia Gimenez-Bartlett
Nadzy mężczyźni
Alicia Gimenez-Bartlett Nadzy mężczyźni Noir sur Blanc

Chodź , ukażę ci wyrok na Wielką Nierządnicę , która siedzi nad wielu wodami , z którą nierządu się dopuścili królowie ziemi , a mieszkańcy ziemi się upili winem jej nierządu.

REKLAMA
Ten właśnie początek rozdziału 17 Apokalipsy św. Jana dźwięczał mi w uszach, kiedy zakończyłem lekturę ostatniej strony tej książki. Zaiste ciężka to bowiem opowieść i każdy, kto ją przeczyta będzie musiał się liczyć z tym, że jeszcze długo pozostaje w jego pamięci. jak inaczej bowiem możemy przyjąć opowieść o współczesnym, osamotnionym człowieku, takim naiwniaku, który wierzy jeszcze w miłość i dobro tkwiące w ludziach, który doświadczył brudu świata tego i marząc o wydostaniu się z niego doświadcza ostatecznej klęski.
Zacznijmy jednak od samego początku. Pewnego dnia nauczyciel literatury w jednej z hiszpańskich szkół traci pracę. Kraj toczy kryzys, więc Javier, bo o nim mowa, nie ma złudzeń na szybkie znalezienie pracy, co stresuje zarówno jego samego, jak i Sandrę, partnerkę naszego bohatera. Zaoferowana praca tancerza erotycznego tylko przyspieszyła rozstanie tej pary. W tym samy czasie Irene, właścicielka upadającej formy rodzinnej przeżywa osobistą tragedię. Jej małżeństwo rozpada się. Kobieta próbuje zmienić swoje życie, doświadczając wszelakich przyjemności w towarzystwie swojej dalekiej przyjaciółki. Jak się możemy domyśleć drogi tej dwójki muszą się przeciąć. Para wchodzi w układ, dość dziwny, w którym czułość miesza się z zadawaniem psychicznego cierpienia, z poniżaniem tak wielkim, że tragiczne zakończenie całej historii jest tylko kwestią czasu.
Jeśli kiedykolwiek przypuszczałem, że autorzy kryminałów nie są w stanie napisać dobrej opowieści psychologiczno-obyczajowej, to Alicia Gimenez-Bartlett zmusiła mnie do zmiany zdania. Przede wszystkim Autorka po mistrzowsku oddała atmosferę rezygnacji, apatii i powolnej, żmudnej walki o utrzymanie się na powierzchni. Kimże jesteś, by oceniać kogokolwiek, zdaje się pytać Autorka ustami drugoplanowego bohatera, Ivana. I sens tego pytania oddaje obecność Zbrodni i kary w tej powieści. Daleki jestem od dopatrywania się w osobie Javiera odniesień do Raskolnikowa, jednak sama Irene pasuje do wysysającej esencję życia, lichwiarki. Zważ Czytelniku, że czytając tę opowieść będziesz się zastanawiać które z naszych bohaterów jest bardziej godne politowania, które z nich jest bardziej żałosne. Ale nie oceniaj, bo bagaż niesiony przez nich jest doprawdy ciężki.
A jeśli chcesz dać upust emocjom, to wysłuchaj, myśląc o Javierze, słynnej Putain toi Brassensa. Pasuje.