Seth G. Jones
Tajna operacja
Reagan, CIA i zimnowojenny konflikt w Polsce
Seth G. Jones Tajna operacja Reagan, CIA i zimnowojenny konflikt w Polsce Wydawnictwo Sonia Draga

Solidarność jako jeden z elementów zimnowojennej gry Stanów Zjednoczonych? To stwierdzenie przywołujące klimat retoryki dziennika telewizyjnego z kat stanu wojennego, nasuwa się samo, po lekturze książki Setha Jonesa.

REKLAMA
W naszym kraju panuje tendencja do idealizowania bądź demonizowania naszej historii. Lubimy postrzegać naszą przeszłość dwubiegunowo. Z jednej strony mamy kryształowo czystych bohaterów z drugiej zaś ciemne charaktery. To iście westernowe podejście upada, kiedy skonfrontujemy naszą wizję przeszłości z tym, jak ją postrzegają ludzie z innych kręgów kulturowych. Choćby z tego względu warto czytać takie książki jak tę, którą napisał Seth G. Jones.
Należę do pokolenia, które choć nie brało czynnego udziału s strajkach z 1980 roku, to pamięta atmosferę tamtych lat. Z jednej strony nadziej, z drugiej niedowierzanie, że w naszej szerokości geograficznej, w ówczesnej sytuacji geopolitycznej coś takiego jak pluralizm, niezależne od partii organizacje robotnicze, mają jakąkolwiek szansę na przetrwanie. Moje pokolenia pamięta również stan wojenny, niedzielę, w której media puszczały na okrągło przemówienie generała Jaruzelskiego, a na ulicach pojawiły się transportery opancerzone i koksowniki. Pamiętamy również stan wojenny, bibułę, doniesienia o aresztowaniach i procesach. Nadzieja, rozczarowanie a potem kolejna nadzieja. I wreszcie ten zimny prysznic, kiedy czarno na białym, amerykański politolog, z tego samego co Ty pokolenia, dowodzi, że bohaterowie Twej młodości byli jedynie elementami gry, jaką administracja Regana toczyła z Kremlem.
Oczywiście wnioski płynące z Tajnej operacji wydają się oczywiste. Polski czytelnik czytając tę książkę poczuje się jak dziecko, które dostrzegło pod przebraniem świętego Mikołaja spodnie swego ojca. Przywykliśmy bowiem do partnerskiego traktowania, do poczucia, że wolny świat wspierał nasze niepodległościowe dążenia. Każdy jednak zdawał sobie sprawę z tego, że budowa świata wygląda w taki sposób, że nikt nie pomaga nikomu bezinteresownie. Oczywiście nie musi oznaczać to konieczności zapłaty, czy innej rekompensaty za pomoc, niemniej jednak zawsze, kiedy ktoś wyciąga do nas pomocną dłoń, winniśmy zastanowić się, czy nie robi tego altruistycznie. Operacja QRHELPFUL nie była więc przeprowadzona z czystej sympatii dla Solidarności, ale podobnie jak wspieranie bojowników w Afganistanie, czy Contras w Nikaragui, miało osłabić międzynarodową pozycję Kremla. I nawet jeżeli członkowie Solidarności nie musieli rewanżować się żadnymi materiałami wywiadowczymi, nie zmienia to faktu, że byli trybikami w machinie wywiadowczej obcego mocarstwa.
Te właśnie wnioski potwierdziły słuszność twierdzenia, że o historii należy pisać z dużej perspektywy czasowej. Dopiero drugie, czy nawet trzecie pokolenie będzie, być może, w stanie rozmawiać o przeszłości bez osobistych sympatii, bez wtrącania własnych, niesprawdzonych historii rodzinnych, bazując tylko na dokumentach. Dopiero oni będą w stanie odrzucić stwierdzenia ludzi, którzy przypisywali sobie istotne role w wydarzeniach z przeszłości. wreszcie dopiero oni, być może, będą w stanie spokojnie czytać to, co napisał Seth G. Jones.
Ja nie potrafię.